Problem dnia

Uważam, że biedni i niewykształceni nie powinni się rozmnażać. Kamila

REDAKCJA

dziecko z biednego domu

Uważam siebie za osobę bardzo prorodzinną. Sama chcę mieć dzieci i szanuję wszystkich, którzy się na to decydują. Ale nie bezwarunkowo. Jestem też zdania, że istnieje minimum, poniżej którego dziecko nie powinno się wychowywać. Mieszkam w dość biednej okolicy i widzę, do czego to prowadzi. Najlepszy przykład - moi sąsiedzi z piętra. Mają trójkę i źle to wygląda.

Ona nie pracuje, bo podobno musi się zajmować dzieciakami. On gdzieś tam próbuje zarobić na życie, ale chyba z marnym skutkiem. Mieszkanie wynajmowane, bo na własne ich nie stać. Wykształcenia żadnego. Ogólnie prości ludzie bez większych perspektyw. Ale za to z ogromną odpowiedzialnością, jaką było wydanie na świat trójki pociech.

Maluchy niczemu nie zawiniły i bardzo je lubię. Od rodziców trzeba jednak więcej wymagać. Moim zdaniem tacy ludzie nie powinni się rozmnażać.

 

Strony

Komentarze (11)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-14 14:29:43

Wykształcenie to nie tylko studia wyższe, jak się wielu ludziom wydaje, ale też technika i szkoły zawodowe. W Polsce od lat jest niestety szkodliwe ciśnienie na "papierki" wyższych uczelni. Zawsze jest tak, że na jednego kierownika/inżyniera/magistra, w zależności od branży, powinno przypadać 10 pracowników fizycznych. Tymczasem mamy sytuację odwrotną: 10 magistrów a "robić nie ma komu", bo "nie po to skończyłem studia żeby pracować fizycznie". Ale jakość kształcenia wyższego dramatycznie spada, w dużej mierze właśnie przez takie myślenie. W efekcie absolwent uczelni ma niewiele większą wiedzę od "robola" którym przecież bardzo być nie chciał. Swoich dzieci też do zawodówki nie pośle, no bo wstyd. A ponieważ klasy robotniczej w Polsce brak jest ona sprowadzana z Ukrainy i Białorusi i koło się zamyka. Pensje nie rosną, bo jest tania siła robocza, polski przemysł dalej kuleje, bo przez niską jakość kształcenia nasi inżynierzy są w stanie odtwarzać tylko to co obcy inwestor zechce u nas wyprodukować, a przy okazji większość zysku odprowadzić do swojego kraju. Nie ma ani elit z prawdziwego zdarzenia ani klasy robotniczej i to jest niepokojące.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-14 22:28:19

Otóż to... dlatego za prawdę powiadam wam, wszystkie Sebixy spod bloku - za łopatę i do roboty won! bo taka szlachta jak wy, prosto od chłopa PRACUJE a właściwie dziko za.pierdalać powinna. :P

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-14 12:41:27

A ja uważam, że takim ludziom powinno się pomagać, bo nie każdy jest biedny ze swojej winy, i nie można ich wrzucać z patolą do jednego wora. Oczywiście jestem za sterylizacją patoli, gdzie występuje pijaństwo, bieda umysłowa i trzepanie dzieci dla 500+.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-16 14:49:10

A co z patolnią, gdzie jest pijaństwo, przemoc psychiczna i fizyczna, ale wszystko to dzieje się w luksusowym domu na drogim osiedlu?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-14 10:58:02

Większość z Was, szczególnie z rodzin nieszlacheckich nie ma zielonego pojęcia kim byli przodkowie. Może 200 lat wstecz Wasz przodek był menelem, pijakiem, złodziejem, złym człowiekiem. Albo był po prostu biedny jak mysz kościelna. Czasy poszły do przodu, były takie zmiany ustrojowe, że generalnie status społeczny na dzień dzisiejszy nie zależy od tego, kto kim kiedyś był te ileśset lat temu, bo nie ma jako tako klas społecznych i każdy może "wszystko". Gdyby ktoś wtedy wpadł na pomysł, że może zlikwidować na świecie biedotę poprzez sterylizację pewnie większość z Was w ogóle by dziś nie żyła. Z resztą nawet nie licząc daleko, każdy z Was zna tych milionerów, którzy wyszli ze skrajnej biedy i porobili życiowe kariery. Wielu pewnie nawet z swojego otoczenia zna kogoś, kto lekko nie miał a udało mu się w życiu i wyszedł na porządnego człowieka. To są złożone mechanizmy. Niemoralne jest tworzenie "nadludzi", pozbywanie się słabych jednostek na rzecz manipulacji genami, tworzenie świata tylko dla elit.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-16 14:44:26

Dokładnie, i w drugą strone też to działa. A bo to raz ludzie potracili majątki prze głupotę, pecha? Raz się zdarzyło że rodzice mieli dobrze prosperującą firmę, którą potem dzieciak przebalował? :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-14 09:09:22

Sama mam podobny sposób myślenia, potem tacy ludzie nie mają możliwości za wiele takiemu dziecku dać, na starcie ma gorsze warunki zwłaszcza edukacyjne i niby w naszym kraju edukacja jest bezpłatna, ale niestety niedoinwestowanie np w języki, a teraz jeden to za mało, nie daje żadnych warunków na rozwój, spełnienia marzeń, czy właśnie start w przyszłość. Szklane sufity istnieją. Brak pracy, frustracja, często doprowadzają do nałogów, a to często do biedy i to jest w większości przypadków nieprzerwane koło

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-14 08:43:23

To co zarabia połowa społeczeństwa wystarczy jedynie na przeżycie. Uważam, że to jest ogromna porażka systemu i całego naszego kraju. 3 tysiące złotych na utrzymanie rodziny to skrajne minimum. Ale Polacy są twardzi i jakoś sobie radzą. 97 naszego społeczeństwa rozlicza się do pierwszego progu podatkowego! Oznacza to, że w Polsce nie ma klasy średniej. Ja mam trochę inne zdanie niż autorka. Dużo zależy od zaradności i "ogarnięcia" rodziców. Są rodziny, które ledwo wiążą koniec z końcem ale dobrze wychowują dzieci, dbają o czystość i wykształcenie, a są takie, które tego nie potrafią. Jeśli chodzi o wyśmiewanie dzieci, które mają mniej to jest to porażka wychowawcza rodziców tych dzieci. Jeśli te 50 rodaków, które zarabia poniżej średniej krajowej się nie rozmnażało to byłoby kiepsko. Dodajmy do tego te 20 wykształconych i dobrze zarabiających ale niechcących zakładać rodziny. Zostaje nam około 30 społeczeństwa - tego najlepiej wykształconego i kasiastego. Czy jeśli tylko oni by się rozmnażali to nie wrócimy do ustroju arystokratycznego? Wiadomo, że na majątki ktoś musi zapracować. Ci biedni by się nie rozmnażali, więc by wyginęli. Zostaliby sami najbogatsi, ale oni muszą mieć siłę roboczą, by zarabiać. W przyrodzie powinna być zachowana równowaga. Dzieci to w zasadzie najcenniejsze co mamy i możemy "wytworzyć" jako Naród. Trzeba im zapewnić warunki do rozwoju. Nie każdy z nich musi być inżynierem ale niech będzie dobrym, niepokiereszowanym przez życie człowiekiem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-14 07:25:46

Zgadzam sie z Tobą, dzieci powinni mieć ludzie, którzy mogą zapewnić dziecku dobre warunki do zycia, nie mówię o luksusach ale podstawowych potrzebach. Sama wychowywałam się w biednej rodzinie a la Kiepscy - moja mama tylko pracowała, ojcu sie nie chciało, zawsze mial jakaś wymówke a matka na to przystawała :( Wiem, że jakby pracował choćby i za najniższa pensje to zyłoby nam się lepiej. Mieszkalismy w domu gdzie sa 2 pokoje - w jednym byli dziadkowie a w drugim my( to był duży pokój przedzielony scianka zebysmy byly z siostra oddzielone ale chcac wejść do siebie musialysmy przejsc przez pokój rodziców). Nie miałam swojego kąta, nie mogłam nigdy zaprosić koleżanek co mi sprawiało przykrość, zazdrościłam dziewczynom, które miały swoje pokoje, mogłabym mieć nawet pokój z siostrą byle by był duży iz wejściem od korytarza. Pamietam jak poszlam do gimnazjum to wszyscy w klasie mieli już komputery oprócz mnie i jednej koleżanki, moi rodzice nie chcieli nam kupić ale na szczęście dziadek z babcią nam kupili. Komórki też mi nie kupili tylko dziadki. Tak naprawdę dzieki nim miałam przynajmniej na swoje potrzeby, to oni dawali mi co miesiąc kieszonkowe a rodzice prawie nic :( Do tego mój ojciec widział zawsze tylko nasze wady, nasmiewal sie jak cos nam nie wyszlo, porwnywal do innych dzieci... Bylam bardzo niepewna siebie. To przykre, teraz mam 26 lat i jestem osobą niestabilną emocjonalnie, miewam stany depresyjne, mam niska samoocene, nie chcę miec dzieci chyba dlatego ze boje sie ze nie zapewnie im wszystkiego co najlepsze i ze beda cierpiec przez moje zmienne nastroje :( To w jakich warunkach zyjemy i jak jestesmy traktowani w dziecinstwie bardzo często odbija się na nas potem przez cale zycie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-14 09:15:37

Mój ojciec był majętny, ale też całe życie słyszałam, że czemu nie jestem tak dobra jak taka osoba, a mogłabym być ładniejsza, a coś. Niestety to świadczy o zakompleksieniu rodzica, a dzieci na tym cierpią. po ukończeniu 18 roku życia cały czas był szantaż, że nie odda mi mieszkania po dziadkach, które w testamencie było spisane, że ma być dla mnie ojciec, ma nim zarządzać, ponieważ na nie nie zasłużyłam, bo nie zrobiłam czegoś zgodnie z jego sposobem myślenia. Teraz mając prawie 30 lat chodzę do psyhologa, poukładać Sobie w głowie, bo non stop mam w głowie myślenie, że nie zasługuję na miłość, bo nie jestem wystarczająco dobra.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-14 03:30:21

W skrajnej biedzie, z pomocą OPS, z dużą ilością dzieciaków na ogół żyją rodzice, którzy nie tyle są biedni i niewykształceni co wg mnie opóźnieni w rozwoju i mają zbyt niskie IQ. Nie przeczytają tego co napisalaś ani tym bardziej nie przemyślą.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz