Narzeczony nie chce disco polo na weselu. Ma rację? Iza

W tym roku wychodzę za mąż, a ślub (jak wiadomo) wiąże się z wieloma decyzjami, które trzeba podjąć dużo wcześniej. Ja i mój narzeczony musimy szybko się zdecydować, kto zapewni nam muzykę. On jest trochę snobem i jego znajomi podobnie i nie wyobraża sobie, żebyśmy mieli zapłacić zespołowi grającemu disco polo itp., a ja znów nie wiem jak moi znajomi mieliby się wyluzować przy DJ-u albo (CO GORSZE!) kwartecie smyczkowym – bo i takie pomysły miała jego rodzina! Jestem normalną dziewczyną z małego miasta i już w liceum pojęłam, że Polacy najlepiej bawią się przy „Białym misiu”, „Żono moja”, „Cudownych rodziców mam” czy „Zabiorę cię właśnie tam” i nie ma w tym nic złego! M., którego bardzo kocham, czasami zachowuje się jak snob, np. mimo że lubi jedzenie z KFC, nigdy nie zjadłby na miejscu, żeby nikt go przypadkiem nie nakrył. Jak jedziemy na wakacje to broń Boże nie do Egiptu, bo to „straszna wiocha”. Jak idziemy na kolację, to najlepiej na sushi, bo to stylowe bardziej niż  pospolita kuchnia włoska. No i teraz znowu – uznał, że weselne hity to niezły przypał i zarządził DJ-a, a jego rodzice wymyślili, że lepszy byłby kwartet smyczkowy, no ale ten pomysł to wyśmiałam na starcie. Zobacz również: Waszym zdaniem: Piosenka, której na pewno NIE BĘDZIE na moim weselu

Zagłosuj

Czy to prawda, że Polacy nie lubią bogatszych od siebie? Paulina, 20 l.

Słuchajcie, bardzo zależy mi na zdaniu dziewczyn, które coś mają w głowach i nie są tak zawistne, jak moje otoczenie. Zaczęłam studia na publicznej uczelni, na dodatek dziennie, więc za darmo. Chwilę później dowiedziałam się, że to nie jest fair, bo przecież pochodzę z bogatej rodziny, więc za naukę mogę sobie płacić. Ukradłam miejsce komuś bardziej potrzebującemu. Mniejsza z tym, że to idiotyzm, bo moi rodzice płacą takie same, a nawet jeszcze większe podatki, więc to mi się należy. Najlepsze uczelnie są państwowe. Bardziej boli mnie to, że ktoś ocenia mnie przez pryzmat pieniędzy. Czy fakt, że mojej rodzinie powodzi się lepiej, to powód do wstydu? Czasami mam wrażenie, że powinnam się ubrać w byle szmatę, żeby ludzie zaczęli mnie szanować. Jak biedna, to na pewno mądrzejsza, sympatyczniejsza i bardziej ludzka. Bogacze są beznadziejni. Nic nie wiedzą o prawdziwym życiu, są chamscy, zależy im tylko na zysku i nie potrafią się dogadać z normalnymi ludźmi. Nigdy taka nie byłam i nie będę, a tak próbuje się mnie oceniać! Zobacz również: Ile trzeba zarabiać, by godnie żyć? Polakowi na przeżycie wystarczy 1467 zł

Zagłosuj

Czy dostajecie od rodziców pieniądze z 500+? M.

Pewnie mnie wyśmiejecie, ale raz się żyje. Rodzice dostają 500 zł na mnie i tyle samo na siostrę. Jest nas trójka, więc się należy. Nam ogólnie niczego nie brakuje, ale jak dają, to trzeba wziąć. Takie słowa usłyszałam i się z nimi zgadzam. Myślicie, że mogę ich poprosić, aby wypłacali mi te pieniądze? Albo przynajmniej połowę? Przydałaby mi się taka kasa, jak chyba każdemu. Ich to nic nie kosztuje, a ja nie będę ciągle prosiła o pieniądze na bilety do kina albo jakieś inne głupoty. Byłabym bardziej samodzielna i chyba powinni się ucieszyć z takiej propozycji. Zobacz również: LIST: „500 zł to zdecydowanie za mało. Ja i moje dzieci czekamy na program Rodzina 1000+!”  

Zagłosuj

Czy poszłabyś do pracy za takie pieniądze? Michalina

Mam wyższe wykształcenie i praktycznie żadnego doświadczenia zawodowego. Praktyki z uczelni przecież się nie liczą, a na stażu z urzędu pracy byłam tylko 3 miesiące i zajmowałam się układaniem papierów. Studia skończone, ostatnie długie wakacje w życiu wypadałoby też już skończyć... Dostałam ofertę pracy u siostry mojej koleżanki. To firma, która nie ma nic wspólnego z moim wykształceniem, ale chodzi o odpowiedzialne stanowisko. Na pewno musiałabym się bardzo zaangażować, żeby coś z tego wyszło. Dlaczego się waham? Bo usłyszałam propozycję wynagrodzenia i trochę się załamałam. Nie liczyłam na kokosy, ale 1050 zł na rękę, a do tego na umowie zlecenie, to jest strasznie mało. Obowiązywałby mnie 3-miesięczny okres próbny, więc praktycznie do końca lata musiałabym żyć za grosze. To nie będzie łatwe, bo automatycznie pomoc rodziców się skończy. To nie brzmi zbyt dobrze. Poczułam się wręcz upokorzona, bo kto jest w stanie wyżyć za takie pieniądze? Zobacz również: „Zarabiam 5000 zł miesięcznie. Nie potrafię nic oszczędzić” (Historia Karoliny)

Zagłosuj

Czy skrzywdzę dziecko, jeśli go nie ochrzczę? Beata

Jestem ateistką i chyba wszyscy w rodzinie o tym wiedzą. W ogóle, u nas wierzących raczej nie ma. Jeśli już ktoś chodzi do kościoła to tylko na pokaz. Bo sąsiedzi patrzą, tak wypada, dziecko musi się pokazać księdzu i takie tam. Też tak czasami robię. Na przykład na pasterce byłam, ale tylko po to, żeby się ruszyć z domu i poczuć świąteczną atmosferę. Tak wygląda moje życie religijne i z chrztem dziecka też nie powinno być problemu. Zrobię to, bo tak wypada i korona mi z tego powodu nie spadnie. Chciałam to zrobić, ale jedna rozmowa z księdzem wyprowadziła mnie z równowagi i już tego nie chcę. On zaczął wypytywać, dlaczego tak rzadko mnie widuje w kościele, czy naprawdę będę dbała o wzrastanie dziecka w wierze, kogo wybiorę na chrzestnych. No i czy długo się staraliśmy, bo tyle się słyszy o in vitro... Powiedziałam wprost, że jeszcze się wstrzymam i jak będę w lepszym nastroju, to do niego wrócę. Nie zrobiłam tego.

Zagłosuj

Zatrudnili mnie w fast foodzie. Czy to normalne, że wstydzę się tam pracować? Magda

Od kilku miesięcy szukam pracy i zaraz dosłownie oszaleję. Specjalnie poszłam na zaoczne studia, żeby coś robić, ale teraz siedzę i nic nie robię. Zaraz mi zabraknie na czesne, ale nie chcę prosić rodziców. Jakiś czas pracowałam jako recepcjonistka w salonie kosmetycznym, ale to się skończyło. Nie mam więc ani doświadczenia, ani jeszcze wykształcenia, a żyć trzeba. Dla jaj zgłosiłam się do fast foodu i zaproponowali mi pracę. Naprawdę nie o tym marzyłam, ale pomyślałam, że w ostateczności może być i to. Tak mi się wydawało, a teraz żadnej innej opcji i trzeba podjąć decyzję. Boję się tego, bo wiadomo, jak ludzie patrzą na takie osoby. Sama z pogardą patrzyłam na ludzi podających frytki. Wydawało mi się, że to jakieś głupki, których nie stać na nic lepszego. Teraz sama jestem w takiej sytuacji. Zobacz również: Co trzecia kobieta pracująca w tej branży ZDRADZA. Lista najbardziej niewiernych zawodów

Zagłosuj

Mój chłopak ma 30 lat i mieszka z rodzicami. Czy to normalne? Sylwia, 26 l.

Poznałam chłopaka, który od razu mi się spodobał. Wygląda tak, jak lubię, jest wesoły, fajnie z nim pogadać. Najpierw spotykaliśmy się na uczelni (on już jest po studiach, jest asystentem), potem wspólne wyjścia na kawę albo imprezę. Kilka razy odwiedził mnie, aż wreszcie ja poszłam do niego. Zdziwiłam się bardzo. W sumie to nigdy ten temat się nie pojawił, on nic nie mówił, ja nie dopytywałam i założyłam, że mieszka sam albo z kolegami. Okazało się, że fajny domek w spokojnej dzielnicy, ale w drzwiach przywitała mnie kobieta w wieku mojej matki. Przed telewizorem siedział jeszcze jakiś pan... Jego rodzice. Chłopak ma 30 lat i cały czas z nimi mieszka z rodzicami! Dla mnie to jest dziwne, bo sama wyprowadziłam się z domu na studia. Trochę stracił w moich oczach... Zobacz również: LIST: „Wychowałam życiową ofermę! Jak mam się pozbyć 30-letniej córki z domu?”

Zagłosuj

Czy z takim nazwiskiem mam szansę na karierę? Ola, 21 l.

Urodziłam się w mieście, ale prawda jest taka, że pochodzę ze wsi. Szpital, w którym przyszłam na świat, to raczej przypadek. Moi rodzice pochodzili z małej miejscowości i akurat wtedy byli gdzie indziej. Później przeprowadziliśmy się, ale pochodzenie mam jak najbardziej wiejskie. Nazwisko też i rozpozna to każdy. Nie trzeba być specjalistą, żeby wiedzieć, że tak nazywają się ludzie z nizin społecznych. Nie powiem dokładnie, jakie to jest nazwisko, bo nie chcę być rozpoznana. Typowo małomiasteczkowe i spotykane wyłącznie na prowincji. Bardzo proste, ale toporne i związane w jakimś sensie z życiem na wsi. Konkretnie, to z uprawianiem roli. Kompletnie do mnie nie pasuje. Uważam nawet, że może mi przeszkodzić w zrobieniu kariery.

Zagłosuj

Czy wytknąć bardzo bliskiej osobie, że powinna zadbać o swoją higienę? A.

Nie wiem jak zacząć... Sprawa jest delikatna, dlatego chcę pozostać anonimowa. Od jakiegoś czasu zbieram się w sobie, żeby porozmawiać szczerze z mamą, ale nie potrafię tego zrobić. To jest strasznie wstydliwe i kłopotliwe. Bałabym się o tym powiedzieć obcej osobie, a co dopiero komuś najbliższemu. Ale prawda jest taka, że moja mama chyba przestała o siebie dbać. Nie mówię o takich błahostkach jak odrosty albo niemodne ubrania. Ona ma problem z higieną osobistą. Nie wiem, skąd to się wzięło. Zawsze była piękna, czysta i pachnąca, ale ostatnio coraz trudniej mi przebywać obok niej. Ciągle czuję nieprzyjemny zapach. Z tego co widzę, to zmienia ubrania, więc to chyba problem rzadkich kąpieli i nieużywania kosmetyków. W łazience trzyma tylko szczoteczkę do zębów i perfumy, których w ogóle nie używa. Czy stosuje coś jeszcze? Tego nie wiem, bo może ma coś u siebie w pokoju. Mniejsza z tym. Ten zapach jest czasami potworny.

Zagłosuj

Czy mąż przestanie mnie kochać, kiedy dowie się, że usunęłam ciążę? Katarzyna

Szanowna Redakcjo, nie jestem już młoda, mam za sobą wiele przeżyć, niektóre bardzo przykre. Powinnam się z tym wszystkim jakoś uporać, żyć dalej i wiedzieć, co robić. A tak wcale nie jest. Wiele lat temu zbłądziłam, zrobiłam głupstwo, podjęłam poważną decyzję. Nawet nie wiem jak to nazwać, bo sama mam wątpliwości. Byłam ze swoim pierwszym chłopakiem, oczywiście odebrało mi rozum i wpadliśmy. A raczej ja wpadłam, bo on umywał ręce. O wszystkim dowiedzieli się jego rodzice. Moi do dzisiaj o tym nie wiedzą. Tłumaczyli mi, że jestem za młoda na macierzyństwo, że trzeba coś z tym zrobić, pomogą mi z tym problemem. I pomogli, bo sfinansowali zabieg przerywania ciąży. Aborcja przeszła bez komplikacji, nikt tego nie zauważył. Znowu mogłam być zwykłą nastolatką, a nie ciężarną dziewczyną, której życie za chwile się zmieni. Mój mąż nie ma o tym pojęcia. Zobacz również: Usunęły ciążę i wyznają: „Aborcja to najłatwiejsza i najlepsza decyzja w życiu”

Zagłosuj

Chciałabym mieć usta jak Kylie Jenner. Zrobić sobie? Gosia, 18 l.

Uważam, że jestem całkiem ładną dziewczyną. Chłopcy mają za co złapać, tyłeczek zgrabny, jestem szczupła. Rok temu mi odbiło i ścięłam włosy i teraz muszę je przedłużać. Ale nie o to chodzi. Mam problem z twarzą. Widać kości policzkowe, oczy mam duże, ale usta są niewidoczne. Nawet jeśli wymaluję się czerwoną szminką, to dalej są małe. W ogóle do mnie nie pasują i chciałabym to zmienić. Podobają mi się usta Kylie Jenner. Wiem, że różnie o niej mówią, ale ma naprawdę śliczną twarz. Taka wielkość warg bardzo pasuje do reszty. Możecie powiedzieć, że jest taka i taka, ale buzię ma ładną i proporcjonalną. Chciałabym mieć tak samo widoczne usta, żeby wreszcie móc spojrzeć spokojnie w lustro. Wiem, że dzisiaj to żadna operacja. Wystarczy wstrzyknąć kwas i przez kilka miesięcy się utrzymają. Tylko jak powiedzieć o tym mamie...

Zagłosuj

Czy faceci brzydzą się otyłymi kobietami? Kinga

Wydaje mi się, że szczerość i zaufanie to podstawa związku. W teorii tak, ale mam z tym duży problem. Kiedy zrozumiałam, że mój chłopak jest dla mnie kimś najważniejszym, zaczynam mieć wyrzuty sumienia. Chętnie mówię mu o wszystkim, on też niczego nie ukrywa. Jeden temat zupełnie pominęłam. Sama nie wiem dlaczego. Chyba ze wstydu... Otóż, od dzieciństwa walczyłam z nadwagą, później było jeszcze gorzej, ale jakimś cudem udało mi się coś z tym zrobić. Teraz wyglądam inaczej, a i tak nie potrafię mu o tym powiedzieć. Od zawsze byłam wyzywana od grubasów i świń. Już w podstawówce byłam ogromna, w liceum jeszcze większa, a pierwsze lata studiów to już zupełny koszmar. Dobiłam do 120 kg przy dość niskim wzroście. Myślałam, że nie ma dla mnie ratunku. Wtedy zrozumiałam, że tak się dłużej nie da. Nie chcę umrzeć sama i gruba. Wzięłam się za siebie, przeszłam niesamowitą przemianę i robię wszystko, by wymazać to z pamięci. I ukrywam to przed nim. Zobacz również: Ważyła 150 kg. Pokazała, co stało się z jej ciałem po drastycznym odchudzaniu

Zagłosuj

Czy sprzątacie po swoich facetach? Mój nie robi w domu nic. Sylwia

Nasza decyzja była bardzo przemyślana. Przynajmniej tak mi się wydawało, bo rozmawialiśmy o tym od wielu miesięcy i nigdy nie było sprzyjających okoliczności. Wreszcie ja dostałam etat, on podwyżkę, związek przetrwał próbę czasu i wprowadziliśmy się do wynajmowanego mieszkania. Miało być pięknie. I tak było chyba przez tydzień. Śniadania do łóżka, świeże kwiaty, które przynosił mi po przyjściu z pracy, spotkania ze znajomymi. Naprawdę czułam, że to jest to. Później przyszła szara codzienność i coraz mniej mi się to podobało. Może to ja zrobiłam coś źle. Pewnie przyzwyczaiłam go do wygody, aż wreszcie sam przestał cokolwiek robić. Rano zwlekał się z łóżka, szedł do pracy, czasami odwiedzał rodziców. Ja robiłam dokładnie to samo, ale różnica polega na tym, że w międzyczasie muszę ogarniać burdel, który on robi. Uwierzcie mi, resztki jego owłosienia w wannie i pasta do zębów na lustrze to najmniejszy problem. Zobacz również: LIST: „Moja 25-letnia córka to chodząca porażka. Mieszka ze mną, zarabia grosze, nie dała mi wnuka...”

Zagłosuj

Czy związek bez seksu może się udać? P., 21 l.

Mam 21 lat i według statystyk powinnam już od kilku lat regularnie uprawiać seks... Nie mówię, że jestem dziewicą, ale moje doświadczenia w tym temacie można policzyć na palcach jednej ręki. Nigdy to nie wyszło ode mnie, bo zawsze jestem nakłaniana przez chłopaków. Niestety, żaden długo ze mną nie wytrzymuje i nic z tym nie potrafię zrobić. Dwa razy bardzo się zakochałam i bardzo chciałam stworzyć normalny związek, ale mnie interesuje przebywanie ze sobą, wspólne chwile, wyjazdy, zabawa. Seksu praktycznie nie potrzebuję. Chyba nigdy nie czułam czegoś takiego jak pożądanie albo podniecenie. Nie było takiego momentu, że chciałam rzucić się na chłopaka i pójść z nim do łóżka. Nawet jak kocham, to bez podtekstu seksualnego. Lubię się całować, przytulać, ale nigdy nie nabieram ochoty na coś więcej. Ciekawa jestem, czy tylko ja jestem taka dziwna. Może powinnam się leczyć?

Zagłosuj

Czy Was też obrzydzają owłosione męskie torsy? Gosia

Może jestem dziwna, ale zwracam ogromną uwagę na wygląd mężczyzny. Zawsze spotykałam się z przystojniakami i jest mi z tym dobrze. Wiem, że liczy się wnętrze, ale ładne opakowanie chyba nie zaszkodzi? Miałam szczęście, że wszyscy byli atrakcyjni i mieli coś w głowie. Mój aktualny facet też taki jest. To nie żaden wychudzony laluś, ale prawdziwy samiec z gęstym zarostem, wydatną szczęką, umięśnionym ciałem. Na dodatek zarośniętym ciałem... Chciałabym go namówić, żeby był jeszcze fajniejszy i coś zrobił z tymi kłakami. Zarost na twarzy uwielbiam, bo dodaje mu powagi i męskości. Gładka buźka to nie dla mnie. Jest mu z tym na rękę, bo nie lubi się golić. Raz na kilka dni skróci tylko brodę maszynką elektryczną i znowu wygląda to na zarost 2-3 dniowy. Z trudem namówiłam go do podgolenia włosów pod pachami. Miał takie krzaki, że aż wychodziły przez krótkie rękawki. Na zero nie chciał, więc dobre i to. Niedługo wyjeżdżamy na wakacje, więc plażowaniu nie będzie końca. Chciałbym mieć przy sobie estetycznie wyglądającego faceta. Chętnie zerwałabym z niego to futro z klaty, ale on nie chce o tym słyszeć.

Zagłosuj

Czy moje nazwisko jest brzydkie i ośmieszające? Beata

Noszę je od urodzenia i nigdy jakoś specjalnie mi nie przeszkadzało, ale dzisiaj już sama nie wiem. Wystarczyło, że przedstawiłam się w pewnym miejscu i dostrzegłam drwinę na twarzy rozmówcy. Jeszcze chwila, a zacząłby się ze mnie głośno śmiać. Nazywam się Worek, tak jak cała reszta mojej rodziny. Niby zwykły przedmiot, ale wiadomo jak się kojarzy. Dla niektórych worek to jest równoznaczne z moszną. Wiedziałam o tym zawsze, ale osłuchałam się z tym nazwiskiem i mnie się tak nie kojarzy. Ostatnio słyszy się o takiej znanej pani, która sobie nazwisko zmieniła, starego się wstydzi i w ogóle jest afera. Może ja też powinnam?

Zagłosuj

Czy ludzie będą się ze mnie śmiali, kiedy zobaczą mnie w stroju kąpielowym? Iza

Jestem typowym dzieckiem nadgorliwych rodziców. Odkąd pamiętam, zawsze wpychano mi jedzenie do ust. Zjedz jeszcze, zjedz wszystko, może dokładkę, powinnaś jeść, żeby urosnąć... No i urosłam tak bardzo, że teraz nienawidzę siebie. Tyję coraz bardziej, nie mam przyjaciół, chłopaka. Nie mogę znaleźć żadnego fajnego ubrania w moim rozmiarze i ogólnie jest źle. Chcę coś z tym zrobić i lekarz zalecił mi basen. Powiedział, że powinnam od tego zacząć, bo nigdy się nie ruszałam i intensywne ćwiczenia mogą mi zaszkodzić, a na pewno mnie zniechęcą. Lepiej nie mógł wybrać, bo jak ja mam się pokazać na tym basenie? W dresie na siłownię może bym jeszcze poszła, ale strój kąpielowy... Nie wiem jak to zrobię, ani jak zareagują inni. Nie chcę, żeby to był koszmar dla mnie i przypadkowych ludzi.

Zagłosuj

Czy małe stopy oznaczają, że facet ma niewielki interes? A., 24 l.

Mam dziwne pytanie, ale kto pyta, ten podobno nie błądzi. Kilkanaście dni temu poznałam chłopaka, który wydaje się całkiem miły. Widzieliśmy się od tego czasu kilka razy i można powiedzieć, że w weekend byliśmy na pierwszej prawdziwej randce. W sumie to podoba mi się coraz bardziej, ale do niczego jeszcze nie doszło. Zastanawiam się, czy w ogóle powinno. Nie chcę wyjść na głupią, ale dla mnie budowa faceta ma znaczenie. Mówię też o miejscu intymnym. Chłopak jest wysoki i zgrabny, ma normalne dłonie (palce średniej długości), ale przy tym bardzo malutkie stopy. Takie stópki bardziej. Skoro ja noszę 39, to on maksymalnie 37. Jak jakieś dziecko. Nie chciałam zwracać na to uwagi, ale jak tak siedzieliśmy obok siebie i patrzyłam pod nogi, to moje wystawały sporo, a jego prawie nie było widać. Niezbyt to dla mnie męskie i wiadomo, z czym to się może wiązać. Zobacz również: Ratunku, mój chłopak ma małego! 7 powodów, dlaczego to nie problem

Zagłosuj

Mój chłopak ma dziwną fantazję seksualną. Zgodzić się? J., 26 l.

Sama powinnam wiedzieć, co robić, ale to nie takie proste. Z jednej strony mam chłopaka, którego kocham, a z drugiej własne wartości. Nie mogę powiedzieć, że nie lubię seksu. Uwielbiam, ale im prostszy, tym lepiej. Nigdy mnie nie kręciły jakieś dziwne miejsca i zabawki. Jak mam obok człowieka, na którym mi zależy, to wystarczy łóżko albo kawałek podłogi. Nic więcej. A on od kilku tygodni namawia mnie na „urozmaicenie”. Sama nie wiem co to oznacza. Czyżby się mną znudził albo to zawsze był jego fetysz, ale się nie przyznawał? On mi proponuje przebieranki. Ale nie chodzi o strój pielęgniarki czy tam innej policjantki. Raczej o jakieś obślizgłe i obleśne wdzianka ze sklepu erotycznego. Zawsze myślałam, że to klimaty dla dewiantów, ale on uważa, że wszystkiego warto spróbować. Dla mnie np. wymyślił taki skórzano-silikonowy strój z otworami w wiadomych miejscach…

Zagłosuj

Czy moja córka dostaje zbyt wysokie kieszonkowe? Ewa

Jestem trochę starsza od większości z Was, ale to dobrze. Potrzebuję opinii kogoś młodszego. Jestem mamą nastoletniej córki. Ma 13 lat, niby jest jeszcze dzieckiem, ale w moich oczach to już mała kobietka. Chcę ją traktować poważnie, ale z drugiej strony - bardzo nie chciałabym, żeby straciła do mnie szacunek. A zdaniem niektórych ją rozpieszczam. Postanowiłam wypłacać jej kieszonkowe. Wiem, że dosyć wysokie, ale chcę ją nauczyć samodzielności. Córka dostaje 100 zł. Nie miesięcznie, ale tygodniowo. Wychodzi więc 400 zł w miesiącu. Dużo? Tak, ale czy ZA DUŻO? Wcale nie jestem tego pewna. Dość dobrze wiem, na co ona wydaje te pieniądze i uważam, że robi to z głową. Zobacz również: „Zarabiam 5000 zł miesięcznie. Nie potrafię nic oszczędzić” (Historia Karoliny)

Zagłosuj

Czy mogę wprosić się z chłopakiem na wesele? Nie został zaproszony. Monika

Czytałam tu o wielu dylematach związanych ze ślubem, ale tego tematu jeszcze nie spotkałam. Chodzi mi o to, jak bardzo należy się sugerować zaproszeniem. Ja dostałam takie, w którym para młoda zaprasza mnie na ślub i wesele. Tylko mnie. Nie podali imienia chłopaka, bo jeszcze go nie poznali, ale nie napisali też ani słowa o „osobie towarzyszącej”. Jak ja mam to teraz zrozumieć? Czy zostałam zaproszona sama i jeśli przyjdę z nim, to się okaże, że zabraknie miejsca? Poniżej jest prośba o potwierdzenie obecności, ale termin minął. Ślub za 2 tygodnie, a ja nie chcę im robić dodatkowego problemu... Mam nadzieję, że przewidzieli wszystko, ale nie mogę być tego pewna. Pierwszy raz spotykam się z taką sytuacją. Odkąd mam 15-16 lat, to zawsze dostawałam zaproszenie na dwie osoby. O co tutaj chodzi? Zapomnieli, czy to celowe działanie? Zobacz również: Tak wygląda NAJPIĘKNIEJSZA PARA MŁODA na świecie. Nie można oderwać od nich wzroku!

Zagłosuj

Syn dostał 5 tys. zł na komunię. Czy mogę ukryć przed nim te pieniądze? Patrycja

Jestem tuż po pierwszej komunii mojego syna. Wszystko poszło zgodnie z planem i przyjęcie też się przydało, ale pewien problem został. Chodzi o pieniądze, które dostał w prezencie, a jest ich niemało. W sumie w kopertach było ponad 5 tysięcy złotych, co jest kwotą ogromną dla nas. Nad wszystkim ja panuję, więc syn nawet nie wie dokładnie, ile tego było. Zastanawiam się, co mam teraz zrobić. Nie wyobrażam sobie, że daję mu gotówkę do ręki i on może spełnić wszystkie swoje zachcianki. To za duża suma, a on jest za mały, by podejmować tak ważne decyzje. Zwłaszcza, że w domu nam się nie przelewa i te pieniądze mogłyby poprawić sytuację. Myślę nad tym, żeby jakoś inaczej zagospodarować te środki, a jemu dać tylko część

Zagłosuj

Czy koleżanka się obrazi, jeśli nie pójdę na chrzciny jej dziecka? Renata

Słuchajcie, mam problem i potrzebuję porady. Dostałam zaproszenie na chrzciny dziecka mojej koleżanki ze studiów. Prawda jest taka, że od dawna się nie widziałyśmy. Dopiero niedawno się dowiedziałam, że jest w ciąży. Nie mamy żadnego bliskiego kontaktu, tylko czasami pogadamy sobie na FB. Ona mieszka na drugim końcu Polski i to by była dla mnie wielka wyprawa. Musiałabym zarezerwować na to przynajmniej niedzielę i potem poniedziałek, bo nie zdążę po tej imprezie wrócić tego samego dnia. Także nocleg też musiałabym sobie załatwić. Taka wycieczka kosztuje i to sporo. Na paliwo pewnie kilka stówek, do tego hotel, a już nie mówię o prezencie dla dziecka. Pewnie wypadałoby dać coś w kopercie i to jak najwięcej...

Zagłosuj

Czy buty na wesele muszą być nowe? Chcę pójść w starych, które noszę od kilku tygodni. Ewelina

Kupiłam sobie kilka tygodni temu buty na obcasie. Nie są jakieś super, ale tylko w jednym sklepie znalazłam swój rozmiar, a na dodatek pasujące na szerokość. Mam problem nie z samą długością buta, ale właśnie jego szerokością. Zazwyczaj stopa mi się nie mieści albo bardzo mnie obcierają po bokach. Te są idealne, więc chodzę w nich często. Do pracy, na zakupy, na imprezy, dosłownie wszędzie. Nie dzień w dzień, ale kto mnie zna, ten na pewno je już kilka razy widział. Teraz szukam kolejnej pary na ślub koleżanki, ale nic nie mogę znaleźć. Te, które mam, byłyby idealne, ale jednak dużo osób mnie już w nich widziało... Jest obcas, kolor pasowałby mi do sukienki, ale chyba nie wypada.

Zagłosuj

Czy to wstyd używać tanich kosmetyków z dyskontu? Kaja

Wyjeżdżam niedługo na wcześniejsze wakacje i trochę mnie to przeraża. Mam mnóstwo rzeczy do kupienia, a pieniędzy wcale mi nie przybywa. Ubrać mam się w co, ale gorzej z tymi wszystkimi drobiazgami. Jak zrobiłam listę, to się załamałam, bo jest tego od groma. W domu pustki, wszystko mi się pokończyło i nagle trzeba kupić wszystko naraz. Chodzi mi głównie o kosmetyki, bo trudno się wybrać na urlop bez nich. Potrzebuję kremu z filtrem, najlepiej wysokim. Do tego krem z filtrem do twarzy, jakiś balsam po opalaniu, zwykły balsam do ciała. Jeszcze krem do stóp się przyda, bo się strasznie pocę, dobry antyperspirant i mogę tak wymieniać w nieskończoność. Byłam się rozejrzeć w drogerii i stwierdziłam, że nie stać mnie na markowe kosmetyki...

Zagłosuj

Czy dziecko musi znać prawdziwego ojca? Wychowuję synka z innym. Justyna

Chciałam opowiedzieć swoją historię, ponieważ już nie radzę sobie sama. Często czytam Wasze listy od czytelniczek o ich życiu, pracy itp. Otóż, moja historia jest dość skomplikowana, ale może być przestrogą dla wielu młodych dziewczyn. Nie wiem nawet jak zacząć ten list, pewnie dostajecie codziennie mnóstwo podobnych... Mam nadzieję, że zostanę potraktowana poważnie. Mam 22 lata, jestem matką rocznego synka i żoną. Wydaje się, że mam wszystko o czym marzy każda młoda kobieta, lecz żyję w kłamstwie... Zacznę od początku... Miałam chłopaka, byliśmy w związku od kilku lat, poznaliśmy się w szkole, nie układało nam się, po kilku latach miłość zastąpiło przyzwyczajenie. Dwa lata temu poznałam (dajmy mu tak na imię) Pawła. Był to kolega mojego chłopaka - luźne rozmowy, później flirt, wydawało się, że jesteśmy tacy sami, razem spędziliśmy wiele godzin. Aż ciężko mi to mówić, lecz zakochałam się z wzajemnością. 

Zagłosuj

Czy mogę nie dołożyć ani grosza do organizacji wesela córki? Jadwiga

Drogie Panie, piszę do Was, bo mam ogromną rozterkę. Zupełnie nie wiem, jak mam się zachować i podejść do tego tematu. Nie jestem osobą, która własne samopoczucie uważa za najważniejsze. Wręcz przeciwnie. Ale jednak dawno nie było mi tak głupio… Jestem matką dwójki dorosłych dzieci. Syn od kilku lat ma żonę i mieszkają poza granicami kraju. Teraz przyszła pora na młodszą córkę. Już po zaręczynach, a ślub jest zaplanowany na sierpień tego roku. Uwielbiam jej narzeczonego oraz jego rodziców. Myślę, że razem stworzymy naprawdę fajną rodzinę. Tylko pojawiła się kwestia pieniędzy i już nie jest tak miło.

Zagłosuj

Czy wypada sprzedać prezenty ślubne? Po weselu mamy długi. Agnieszka

Wstyd mi o coś takiego pytać, ale potrzebuję rady i nie dbam o to, jak mnie nazwiecie. Nikomu nie życzę, żeby musiał dokonywać takich wyborów. Bardzo niedawno wzięłam ślub i trochę nas ta uroczystość przerosła. Wiedzieliśmy, że trzeba będzie się zadłużyć, ale nie aż tak. Nagle doszły jakieś inne wydatki, zeszło więcej alkoholu i jedzenia, niż myśleliśmy i rachunek bardzo urósł. Na tyle, że nie stać nas na spłatę. Chyba, że weźmiemy gdzieś pożyczkę. Dostaliśmy trochę w kopertach, ale raczej skromnie. Wszystko idzie na spłatę imprezy. Poza tym pojawiło się też kilka wartościowych prezentów – dostałam biżuterię, wypasiony zestaw garnków, kino domowe itd. Cieszę się z tych rzeczy, ale zaczynam się zastanawiać, jak to dalej ma być. Mam nosić ten naszyjnik i oglądać filmy na nowym kinie domowym, a potem spłacać długi? Pomyślałam, że sprzedam część tych prezentów, a jak trzeba będzie, to nawet wszystkie. Byle wreszcie wyjść na prostą.

Zagłosuj

Czy moje zachowanie może przeszkadzać sąsiadom? Ewelina

Oglądałam ostatnio jakiś program interwencyjny o wojnach między sąsiadami i tak się zaczęłam zastanawiać nad swoim zachowaniem. Wynajmuję z chłopakiem mieszkanie, raczej nie sprawiamy problemów, ale może ja sobie nie zdaję z tego sprawy? Dlatego prosiłabym o ocenę innych. Czasami wychodzę do pracy nawet przed 6 rano, więc zdarza mi się stukać obcasami na klatce. Bywa i tak, że wracam około północy, jak się gdzieś zasiedzę i wtedy też stukam, a do tego brzęczę kluczami. Jak przyjdą znajomi to zdarza im się palić na balkonie (mieszkamy na 2 piętrze, nad nami są jeszcze 3). Nie zawsze w porę się orientuje i może być tak, że niezbyt cicha muzyka gra u nas do 23. Odkurzam, kiedy mnie najdzie ochota, czyli nawet po 21, a ostatnio wierciliśmy w ścianach o podobnej godzinie. To nie koniec.

Zagłosuj

22-latka na utrzymaniu rodziców. Czy to wstyd? M.

Jestem z beznadziejnej sytuacji... Poszłam na zaoczne studia, bo nie dostałam się na dzienne. Od początku pracuję, bo rodzice powiedzieli, że nie pozwolą mi bezczynnie siedzieć i chodzić na zajęcia tylko w weekendy. Od dwóch lat jestem w tej samej firmie i już dłużej tego nie wytrzymam. Wiem, że bezrobocie w moim mieście jest duże i jak zrezygnuję, to pewnie szybko niczego nie znajdę. Ale chyba nie mam wyjścia. Cieszę się, że coś tam zarabiam, sama płacę za uczelnię i nie muszę o nic nikogo prosić. Nic więcej z tego nie wynika. Atmosfera w pracy jest tragiczna. Codziennie przełożeni mnie przekonują, że jestem beznadziejna i w każdej chwili mogą mnie zwolnić. Wiem, że tego nie zrobią, bo nikt naiwny nie zajmie mojego miejsca. Poza tym jestem na umowie śmieciowej. Na razie mam ubezpieczenie, bo studiuję, ale na emeryturę nie odkładam. Po prostu nie chce mi się tam już chodzić.

Zagłosuj

Czy moja córka jest galerianką? Anonim

Wychowywanie nastoletniej córki to nie lada wyzwanie. Przez lata troszczyłam się o to, żeby wyglądała porządnie, dobrze się uczyła, nie imprezowała, nie ciągnęło jej do używek. Tłumaczyłam, błagałam i przyniosło to efekty. Wyrosła na fajną dziewczynę, której można zaufać. Tak mi się wydawało, bo możliwe, że od dawna mnie oszukuje. Byłam naiwna, przyznaję, ale żadna matka nie posądzi swojego dziecka o coś tak obrzydliwego. Teraz jestem prawie pewna, że ona znalazła sobie sponsora, który spełnia jej zachcianki!  Może nie jesteśmy najbogatszą rodziną, ale nigdy niczego jej nie odmawiałam. Wolałam sama chodzić w starych ubraniach i wszystko inwestowałam w nią. Chciała nowe buty, spodnie, telefon – miała. Chyba to było dla niej za mało. Jakiś czas temu zaczęła znosić do domu drogie prezenty. Mówiła, że znalazła na promocji lub kupiła za kieszonkowe, koleżanka jej dała, bo kupiła i nie mogła się przekonać. I takie tam bajki. Wierzyłam, bo co miałam zrobić. Co z tego, że kieszonkowe nie wystarczyłoby jej na takie rzeczy, a nietrafione zakupy można zwrócić do sklepu...

Zagłosuj

Czy muszę ukrywać przed rodzicami mój związek? Oni go nie zaakceptują... Ewelina

Dziewczyny, poradźcie mi, jak sobie poradzić z tą sytuacją... Myślałam, że będę w stanie się odkochać, zapomnieć o nim i poszukać sobie „normalnego” chłopaka, ale tak się nie da. Zakochałam się w facecie po pięćdziesiątce. Dzieli nas ponad 20 lat, ale łączy tak wiele! Poznałam go na weselu przyjaciółki. Myślałam, że ma max. 35 lat, a tu taka niespodzianka... Przetańczyliśmy razem całą imprezę, rozmawialiśmy, rozśmieszał mnie do łez. To było świetne. Zadzwonił kolejnego dnia, dzwonił też potem. A ja chętnie z nim rozmawiałam, bo chyba nigdy nie miałam z nikim takiego fajnego kontaktu. Nie musiałam niczego udawać, wysilać się i wymyślać... Zaczęliśmy się spotykać i dowiedziałam się o nim trochę więcej. Rozwiódł się kilka lat temu, pod koniec roku skończy 50 lat, nie ma dzieci... Przynajmniej tyle. Humor trochę mi się popsuł, ale zrozumiałam, że to nie ma znaczenia. Zakochałam się w nim, tak po prostu. Te wszystkie szczegóły nie mają znaczenia.

Zagłosuj

1 z 100

Dalej