Mieszkamy ze sobą przed ślubem. Czy ksiądz musi o tym wiedzieć? Emilia

Słuchajcie, jestem w trakcie nauk przedmałżeńskich w parafii. Na razie nie wygląda to najgorzej, ale mięliśmy tylko jedno spotkanie. Ksiądz dużo mówił, więc nie musieliśmy się z niczego zwierzać. Ale wiem, że na kolejnych zajęciach będzie chciał poznać bliżej wszystkie pary i mam z tym duży problem. Nie za bardzo wiem, co można mu powiedzieć z czystym sumieniem, a co lepiej ukrywać. Wiadomo, wolałabym być szczera, bo zależy mi na sakramencie, ale różnie to bywa. Nie jesteśmy bez grzechu. Tak naprawdę, to od kilku miesięcy mieszkam ze swoim narzeczonym. Zdecydowaliśmy się na tym już po zaręczynach i z wyznaczonym terminem ślubu. To jeszcze nie małżeństwo, ale na pewno co innego, niż gdyby zrobiła to para, która nie planuje wspólnej przyszłości. Krótko mówiąc – wiem, że to nie jest w pełni zgodne z nauczaniem Kościoła, ale nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia.

Zagłosuj

Czy to normalne, że mam 24 lata i chcę mieć 5 dzieci? Karolina

Od sierpnia 2017 roku jestem szczęśliwą mężatką. Szczerze? Możecie mi zazdrościć, bo mam fantastycznego faceta, którego kocham nad życie. Dba o mnie i cudownie sprawdza się w roli męża. To mi oczywiście nie wystarcza. Do pełni szczęścia potrzebuję większej rodziny. On na szczęście ma podobne poglądy w tej kwestii. Oboje chcemy mieć dzieci i powoli zaczynamy już nie tylko planować, ale działać. Mam nadzieję, że przyszły rok powitam jako mama. Ambitnie podchodzę do tematu i na jednym potomku się nie skończy. Uważam wychowywanie jedynaka za znęcanie się nad nim. Kiepskie dzieciństwo. Dwójka to dla mnie też za mało. Nawet trójka wydaje mi się niewystarczająca. Ostatnio rozmawialiśmy szczerze na ten temat i wyszło na to, że usatysfakcjonowałaby nad piątka.  

Zagłosuj

Czy lepiej odłożyć maturę na przyszły rok, niż napisać ją źle? Ania

Jestem załamana. W tym roku matura, a ja jestem w rozsypce. Nawet nie chodzi o samą wiedzę i kwestię przygotowania (zdałabym, gdybym bym trochę popracowała nad matematyką), ale moje rozbicie psychiczne. Od września moją rodziną targają burze, masa problemów - także finansowych. To wszystko spędza mi sen z powiek. Nie jestem w stanie wstać na ósmą do szkoły, a co dopiero mówić o uczeniu się po nocach. Wydaje mi się, że potrzebuję przerwy. Uważacie, że mogę sobie odpuścić maturę w tym roku i przełożyć ją na później? Już mam nawet taki plan... W takich warunkach nie da się tego zrobić dobrze, a nie mam zamiaru zadowalać się fatalnym wynikiem.  

Zagłosuj

Czy to wstyd pracować jako sprzątaczka? Martyna

Pewnie jak u większości, u mnie w domu się raczej nie przelewa. Mamy dom, rodzice jakoś go utrzymują, ale opłaty zjadają większość zarobków. Czasami dostanę coś na ciuchy lub kosmetyki, ale nie za dużo. Tylko od święta coś sobie kupuję. Nie mam do nikogo żalu, ale wolałabym, żeby to jakoś inaczej wyglądało. Chciałabym móc sobie pozwolić na wszystko, jak wiele moich koleżanek. Chcą, to mają. Przy nich naprawdę zaczynam się czuć źle. Niektórzy tylko narzekają, a ja chciałabym coś z tym zrobić. Pomyślałam, że sobie dorobię. Roznoszenie ulotek odpada, bo mieszkamy pod miastem i tutaj się tego nie robi. Żaden sklep, ani firma mnie nie weźmie, bo nie jestem pełnoletnia. Ale ostatnio moja sąsiadka pytała, czy nie znam kogoś, kto chciałby jej pomóc w domu. Chodzi o odkurzanie, mycie okien, przynoszenie zakupów itd. Powiedziałam, że się rozejrzę, ale tak naprawdę sama mogłabym się tym zająć...

Zagłosuj

Czy po takim czasie znajomości on powinien już wyznać mi miłość? Beata

Tomka poznałam 7 miesięcy temu przez internet, ale zmęczona takimi znajomościami (faceci kłamali co do wyglądu, pracy itp. albo trafiałam na zadufanego kolesia, któremu prędzej czy później chodziło wyłącznie o seks) nie miałam nawet ochoty się spotkać. Stwierdziłam jednak, że skoro mam wolne, a i tak będę blisko miejsca które zaproponował - nie zaszkodzi spróbować. Najwyżej pod byle pretekstem szybko się zmyję. Jak to z reguły bywa, życie postanowiło zrobić mi psikusa i stanął przede mną najprzystojniejszy chłopak jakiego kiedykolwiek widziałam, zdjęcia nie oddawały tego nawet w połowie. Po 5 minutach pożałowałam że się nie odstawiłam na to spotkanie. Zaczęliśmy się spotykać. Na początku bywało rożnie, chyba musieliśmy się dotrzeć. Nie czułam, że traktuje naszą znajomość serio, bałam się że może myśleć wyłącznie o niezobowiązującym seksie. Bardzo tego nie chciałam.

Zagłosuj

Czy przyjąć TAKIE zaproszenie na ślub? Czuję się urażona! Ewelina

Żyję na tym świecie prawie 30 lat i przyznam, że pierwszy raz z czymś takim się spotkałam. Ja rozumiem, że to XXI wiek, nowoczesność, portale społecznościowe i ogólnie wszystko jest „e”, ale bez przesady. Są takie rzeczy, które powinny pozostać tradycyjne. Tak jest moim zdaniem z zaproszeniami na ślub. To powinno być papierowe. Wtedy wygląda oficjalnie, można je zostawić sobie na pamiątkę i ogólnie klasa sama w sobie. Na dodatek para młoda powinna wręczyć je osobiście, jeśli to tylko możliwe. Czy ja aż tak dużo wymagam? Ładny bilecik to kwestia kilku złotych. Rozwiezienie zaproszenia po rodzinie i znajomych z tego samego miasta to kwestia jednego, dwóch dni. Zawsze to okazja, żeby pogadać, podpytać, odświeżyć kontakt. Właśnie dlatego mam pretensje do kuzynki, która postanowiła to załatwić w zupełnie inny sposób.  

Zagłosuj

Czy wydałabyś tyle pieniędzy na torebkę? Marlena

Mam możliwość kupienia oryginalnej Chanelki za ok. 9 tysięcy złotych i zastanawiam się, czy to się w ogóle opłaca. Wiem, że dla większości to jest niewyobrażalna kwota, ale powiedzmy, że mogę sobie na to pozwolić. Sprawdzałam i w sklepie kosztuje 12-13 tysięcy. Ja mam dostęp bezpośrednio i bez marży sprzedawcy. Stąd wzięła się taka różnica. Zawsze o takiej marzyłam. Jest śliczna, elegancka, porządnie wykonana i na pewno nigdy nie wyjdzie z mody. Pewnie przechodziłabym z nią całe życie, a podróbki rozwalają się po miesiącu używania. No, ale to jednak sporo pieniędzy i chociaż mnie stać, to sama nie wiem. Dla jednych to tylko, a dla innych aż torebka. W końcu za taką markę zawsze płci się dużo. A skoro jest tak pożądana, to znaczy, że jest warta swojej ceny. Niby tak, ale...

Zagłosuj

Czy dorosła kobieta w różowych ubraniach to obciach? E., 26 l.

Mam 26 lat, więc najmłodsza nie jestem. Skończyłam studia, poszłam do pracy, wynajęłam mieszkanie i jakoś sobie radzę. Nie uważam się za osobę nieodpowiedzialną czy tam głupią. Niestety tak jestem postrzegana, bo ubieram się dość specyficznie. Chodzi o to, że nie lubię szarych i burych kolorów. Moje ubrania są zazwyczaj jaskrawe, a ponad wszystko kocham kolor różowy. Wcale nie kojarzy mi się z kiczem. Jak ktoś potrafi się ubrać, to nawet w różu wygląda dobrze. Ja z satysfakcją patrzę w lustro, ale słyszę czasami głupie komentarze. Wśród znajomych mam pseudonim „różowa landrynka”, kiedyś usłyszałam na ulicy, że jestem Barbie albo blachara. Co tych ludzi skłania do takiego chamstwa? Ten niby głupi kolor? Kto normalny się tym zajmuje?! Mam taki styl, róż mi najlepiej pasuje do cery i koloru włosów, czuję się dobrze w takich ubraniach i nie chciałabym się na siłę zmieniać. Może kiedyś mi się to odwidzi, ale wolałabym, żeby to była moja decyzja.

Zagłosuj

Czy udawać, że zgubiłam pierścionek zaręczynowy? Wstydzę się go nosić. Dominika

Bardzo ucieszyłam się z jego oświadczyn. Czekałam na to długo. Znamy się od lat, mieszkamy razem i jest super, więc naprawdę chcę zostać jego żoną. Problem w tym, że on ma specyficzny gust. Lubi kicz i nie bardzo rozumie, że ktoś gustuje w czymś bardziej wyszukanym. Doskonale jest to widoczne w pierścionku od niego. Duży, ostentacyjny, złoty, zdobiony, ciężki. Nie wiem ile kosztował i wcale mnie to nie interesuje. Jest po prostu brzydki. Albo inaczej - nie w moim guście. Oczywiście go przyjęłam, bo nie jestem materialistką, ale zaczyna mi ciążyć. Nie lubię go nosić i wręcz się tego wstydzę. Wolę nie mieć żadnego, niż taki. Narzeczonemu o tym nie powiem, bo się obrazi. W końcu chciał dobrze i pewnie sporo wydał kasy. Dlatego chyba nie pozostaje mi nic innego, jak pozbyć się problemu na własną rękę.  

Zagłosuj

Czy całowanie przyjaciółki w usta jest normalne? Daria

Powinno mnie to śmieszyć, ale akurat mnie to nie bawi. Mój własny chłopak podejrzewa mnie o to, że jestem lesbijką. A przynajmniej biseksualistką. Jego zdaniem okazuję zbyt dużo czułości najbliższej koleżance i może nawet go zdradzam. Albo nie „może” - na pewno to robię i to na jego oczach! O co chodzi? Jesteśmy ze sobą bardzo blisko, bo znamy się od kilkunastu lat. To przyjaciółka od serca, która wie o mnie wszystko. W czasie spacerów często chodzimy za ręce, a na powitanie zdarza nam się pocałować w usta. Czasem klepnę ją w pupę albo złapię za szyję. Nie ma w tym żadnego podtekstu! Przynajmniej dla mnie…

Zagłosuj

Czy założyć na ślub suknię, która nikomu się nie podoba? Anka

W czerwcu tego roku biorę ślub. Ma być bajkowo, wynajęliśmy piękną salę, fajny zespół, w kościele będą świeże kwiaty i Ave Maria. Dokładnie tak jak to sobie wymarzyłam. Jestem właśnie na etapie szukania sukni i przyszedł mi do głowy całkiem szalony pomysł. Kreacja w kremowym odcieniu z dużą ilością bordowych akcentów. W zasadzie bordowe są rękawiczki (sięgają za łokieć), pelerynka na ramiona i połowa spódnicy na kole. Jest też trochę bordowej koronki i różyczek. Wyglądam w tej sukni pięknie, od razu się w niej zakochałam. Niestety, zdania nie podziela moja mama i dwie siostry. 

Zagłosuj

Tiara zamiast welonu na głowie panny młodej. Dobry pomysł?

Sprawa niby nie dotyczy mnie, ale koleżanka poprosiła mnie o opinię. Nie za bardzo wiem, co jej doradzić, bo pomysł wydaje mi się kontrowersyjny... Otóż, ona w czerwcu bierze ślub i zapytała, co myślę o tym, żeby założyła sobie na głowę tiarę. Wiecie o co chodzi – taka mała „korona” na opasce. Najpierw zgłupiałam, bo pierwsze słyszę, żeby pochodziła z rodziny królewskiej, ale potem zrozumiałam, że to dość popularny dodatek. Zakładasz coś takiego i od razu wyglądasz jak księżniczka. Trochę mi to do niej nie pasuje, ale przymierzyła i naprawdę dobrze z czymś takim wygląda. Tylko, czy to na pewno pasuje do ślubu? Nie wygląda to zbyt pompatycznie i groteskowo?

Zagłosuj

Czy prezent na osiemnastkę musi być drogi? Iza

Zostałam zaproszona na osiemnastkę mojej koleżanki z klasy i zamierzam się wybrać. Rodzice wynajęli dla niej klub, ma być sporo ludzi i zapowiada się bardzo fajna impreza. Nawet nie chcę myśleć, ile to będzie ich kosztowało, ale mogę tylko pozazdrościć. Ja mam urodziny w maju i raczej nic większego, niż domówka nie zrobię. Tylko jest jeden problem. Nie chodzi o to, w co się ubrać i tak dalej, bo nie jestem tego typu dziewczyną. Zawsze coś się znajdzie. Gorzej z prezentem dla jubilatki, bo ja naprawdę nie mam pomysłu, co można jej dać. Zwłaszcza, że jestem zupełnie spłukana. Zostało mi 30 zł i nie zapowiada się na to, że nagle się wzbogacę...  

Zagłosuj

Mam 27 lat, a moje CV jest praktycznie puste. Czy to normalne? Asia

Chcę wreszcie pójść do pracy i zaczęłam pisać CV. Podłamałam się już na starcie, bo nie wiem jak to zrobić i co tam wpisać. Jestem po studiach pedagogicznych. Nie wiem dlaczego tak wybrałam, ale w zawodzie nie chcę pracować. I tak nie mam na to żadnych szans. Pierwszy szkic życiorysu wygląda u mnie tak: - dane - liceum - studia I na tym koniec, bo nie oferowali mi nigdy żadnych kursów, nie pracowałam (zbierania owoców nie wpiszę), nie znam perfekcyjnie języka, a moje zainteresowania są bardzo oklepane. Idzie się załamać, bo gdzie ja mogę z czymś takim pracować?

Zagłosuj

Czy dziewczyna z czymś takim na brzuchu i plecach ma szansę na normalny związek? Dorota

Dziewczyny! Strasznie się tego wstydzę, ale chyba muszę się wreszcie ujawnić. Mój związek jest już raczej poważny, bo niedługo mamy ze sobą zamieszkać. Do tej pory niczego nie zauważył, ale w domu raczej tego nie ukryję. Poświęcam dużo czasu, żeby ukryć mój problem i na pewno wreszcie się zorientuje. Cierpię na nadmierne owłosienie ciała. Nogi to mały problem, bo ogolę je raz na dwa dni i jest w porządku. Gorzej z całą resztą. Czarne włosy pojawiają się też na brzuchu i plecach. Nie jest to jakieś straszne owłosienie, ale wystarczy, żebym czuła się niepewnie. Gdybym przestała się tego pozbywać przez tydzień, to moje ciało wyglądałoby chyba jak jego. Sama lubię owłosionych facetów, ale on chyba nie chciałby takiej kobiety. Nie wiem co on powie, kiedy się o tym dowie. Ok, wie, że golę nogi, bo każda kobieta to robi. Ale plecy i brzuch?! Sama bym się przestraszyła, gdybym nie miała takiego problemu ze sobą...

Zagłosuj

Zrobiłam mu dobrze ręką. Czy powinnam się z tego wyspowiadać? Angelika

Chcę się wyspowiadać jeszcze przed Wielkanocą. Zaczęłam rachunek sumienia, ale utknęłam w martwym punkcie. Mam dylemat, czy to co zrobiłam jest grzechem, czy nie. Chodzi o moje życie uczuciowe, a chyba bardziej seksualne. Cały czas czekam na tego jedynego i nigdy się nie kochałam z chłopakiem, ale ostatnio pozwoliłam sobie na coś więcej. Nie wiem czy można to uznać za seks przed ślubem, skoro do żadnego seksu nie doszło. Przytulaliśmy się do siebie, były pocałunki, od dotykał mnie dłonią tu i tam. W pewnym momencie poprosił, żebym ja też go chwyciła. Same wiecie za co. Zaczęłam nim delikatnie poruszać i po chwili zrobiło się mokro. Wstyd mi trochę o tym mówić, ale doszło do masturbacji i wytrysku. Do niczego więcej nie, bo ja naprawdę chcę z tym zaczekać na tego jedynego. Jeszcze nie wiem, czy to ten.  

Zagłosuj

Czy jako ateistka powinnam wejść do kościoła w czasie komunii? Ewelina

Mam mały problem. Nie ze sobą, ale rodzicami. Zacznę od tego, że od kilku lat jestem zdeklarowaną ateistką. Powiedziałam o tym otwarcie i nikt się za bardzo nie czepiał. Pewnie dlatego, że moja rodzina też nie jest jakaś wierząca. Praktykują tylko wtedy, kiedy wypada, czyli spowiedź na Wielkanoc, msze kilka razy w roku, ksiądz po kolędzie i tyle. Wydaje mi się, że większość Polaków tak do tego podchodzi. Mnie to strasznie denerwuje! Albo jest się katolikiem, albo nie. Po co się bawić w takie gierki. Ja świadomie zdecydowałam o tym, że kończę zabawę z jakąkolwiek religią. Dosyć księży, kościołów, modlitw, świętych obrazków. Skoro uznaję, że nie ma Boga, to nie ma dla niego miejsca w moim życiu. Niektórzy się śmieją, że to tylko taki bunt i jak będę potrzebowała pomocy, to pierwsza padnę na kolana. Bzdura, ale mniejsza z tym. To jest moja prywatna sprawa, a niektórzy próbują to zmienić. Teraz dostałam rozkaz uczestniczenia w komunii kuzynki.

Zagłosuj

Czy wiązać się z facetem, który jeździ starym i rozlatującym się samochodem? Aga

Nie uważam siebie za materialistkę. Na pewno nie oczekuję od faceta, żeby zarabiał miliony, jeździł Porsche i utrzymywał mnie. Jednak powinien trzymać jakiś poziom. Powiem szczerze - z człowiekiem, któremu ledwo starcza do pierwszego trudno czuć się w związku bezpiecznie. Uczucie to nie wszystko i czasem trzeba coś kupić albo za coś zapłacić. Najlepiej po równo, bo pod tym względem jestem za równouprawnieniem. Aktualnie spotykam się z chłopakiem, który zapowiadał się bardzo dobrze, ale poznałam go trochę bliżej i coś zaczyna zgrzytać. Pierwsze randki były wspaniałe - on szarmancki, elegancki, płacił za kolacje i kino. Ostatnio jednak podjechał po mnie samochodem i aż zamarłam. Wcześniej naprawdę nie interesowało mnie, ile zarabia, ale wsadził mnie do takiego trupa, że bałam się tam wsiąść. Auto bardzo stare, pewnie ma już ponad 20 lat. Na karoserii dziury, fotele wytarte, biegi ledwo chodzą, strasznie głośno. Tak, wstydziłam się tym jechać i bałam się o swoje życie.  

Zagłosuj

Czy osiemnastka w domu musi być gorsza od imprezy w klubie? Aneta

Chciałabym Was poprosić o radę, bo już nie wiem co lepsze. Byłam już na kilku imprezach osiemnastkowych i większość odbywała się w klubach. Niedługo ja też będę świętować i chciałam coś zorganizować, ale nie stać mnie na taki wydatek. Pomyślałam, że lepiej zrobić cokolwiek w domu, niż nic, ale teraz już sama nie wiem. Moja niby przyjaciółka powiedziała, że się tylko wygłupię i powinnam zrezygnować z urodzin, niż robić z siebie biedaka. Chyba ma trochę racji, ale ja chciałabym mieć jakieś wspomnienia... Gdybym mieszkała w bloku, to nikt by się u mnie nie zmieścił, ale mieszkamy w domu babci i jest tu dużo miejsca. Mogłabym zrobić urodziny na całym parterze, a rodzice i babcia by nam nie przeszkadzali. Może to nie to, co w klubie, ale chyba nie tak źle. Byłoby domowe jedzenie, muzyka, którą sami byśmy sobie wybrali i wszystko pod ręką. Kiedyś przecież robiło się tylko takie imprezy, a teraz jakaś moda na drogie lokale. Sama już nie wiem, co robić. Lubicie chodzić na takie domówki? Ja nigdy nie narzekałam, bo przynajmniej gospodarz przejmuje się swoimi gośćmi. Jak byłam w takim klubie, to moja koleżanka, która miała urodziny, ciągle gdzieś znikała, siedziała w wąskim towarzystwie i prawie jej nie widziałam. Jakoś tak głupio.  

Zagłosuj

Czy wmówiłam sobie chorobę? Sylwia

Opiszę może krótko, co mi się dzieje, bo pewnie i tak nie uwierzycie. Kilka miesięcy temu zaczęłam mieć regularnie biegunki. Takie, że chodziłam do toalety nawet 5-6 razy dziennie. Potem na chwilę się uspokoiło, ale z kolei zaczęło mnie coś w brzuchu boleć. Pojawiły się bóle w stawach, także nawet trudno mi ruszyć głową czy podnieść rękę. Ostatnio przez dwa tygodnie miałam stan podgorączkowy. Boli mnie też noga. I co? Gastrolog stwierdził, że przesadzam. Widocznie źle się odżywiam i nie ma się czym martwić. Mam zacząć inaczej jeść i zgłosić się za kilka miesięcy, jeśli dalej będzie mi się coś działo. Ortopeda prześwietlił mi stopę i niczego nie stwierdził. Może to nerwoból, a może sobie wymyśliłam. Internistka uważa, że temperatura 37,5 stopnia przez wiele dni to nic nie oznacza, bo gorączka to więcej, niż 38. I co ja mam zrobić? Po wizytach u lekarzy jeszcze bardziej się boję i nie wiem, co mi dolega.

Zagłosuj

Czy mój chłopak jest zniewieściały? Chce sobie ogolić... K., 26 l.

Mój facet nigdy się jakoś specjalnie nie przejmował swoim wyglądem. Jest przystojny, więc co by nie założył i cokolwiek by ze sobą zrobił, to i tak wygląda dobrze. Nawet w dresach i potarganych włosach wygląda dla mnie jak ideał. Uroda to nie tylko ładne ubranka i gładka buzia, ale błysk w oczach, gesty itd. Tak więc, dla mnie wygląda super. A nawet nie tylko dla mnie, bo wszyscy mi mówią, że udało mi się znaleźć inteligentnego przystojniaka, a to się rzadko zdarza. Mam wątpliwości co do tej inteligencji, bo coś mu się poprzestawiało w głowie. Zawsze był bardzo naturalny, nie sterczał przed lustrem i nie przejmował się każdym szczegółem, a teraz wpadł na dziwny pomysł. Zapytał mnie, co myślę na temat gładkiego męskiego ciała, bo on ma ochotę się wydepilować. Na szczęście nie chodzi o ręce i nogi, ale całą resztę. Marne pocieszenie, bo nie wiem, co mam mu powiedzieć...

Zagłosuj

Czy 20 lat to dobry wiek na wyprowadzkę od rodziców? Monika

Dla większości z Was jestem już pewnie starszą panią, ale bardzo zależy mi na zdaniu dziewcząt w wieku mojej córki. Nigdy nie uważałam, że Was rozumiem. Dorastałam w zupełnie innych czasach, nie miałam aż tyle możliwości, więc co ja mogę wiedzieć... Teraz macie, co chcecie, możecie pracować, studiować na drugim końcu świata, brać ślub, żyć na kocią łapę. Wszystko wszystkim wypada. Ja nie miałam aż takiej swobody i pewnie dlatego jestem taka nieprzystosowana. Sprawa jest niby prosta – 20-latka chce się wyprowadzić z rodzinnego domu. Najprawdopodobniej z chłopakiem. Mnie się to raczej nie mieści w głowie, a powodów jest naprawdę sporo. Ona nigdy nie była jakoś bardzo zaradna i obawiam się, że to wcale się nie zmieni. Jedną nogą pewnie się wyprowadzi, ale wszystko co najgorsze i tak pozostanie na mojej głowie. Ona jest jeszcze bardzo nierozsądna i to ją raczej zgubi. Nie wspominając o życiu z chłopakiem przed ślubem, co reszta rodziny mi szybko wypomni...

Zagłosuj

Czy z taką wadą mam szansę znaleźć chłopaka? Paulina

Może kogoś pocieszę tym, że bywają większe problemy, niż brak idealnej figury albo za małe usta... Według mnie większość kompleksów jest zupełnie bez sensu. Same się nakręcamy, że jesteśmy beznadziejne, więc nie można się dziwić, że inni też tak na nas patrzą. Ze mną jest trochę inaczej. Zdaję sobie sprawę z mojej wady, ale nie przeżywam tego non stop. Na razie tego nie przeskoczę. Dzięki takiemu myśleniu jestem śmiała i lubię ludzi. Mój problem nie przeszkodził mi w znalezieniu wspaniałych przyjaciół, których mam przy sobie do dzisiaj. Zobaczyli we mnie coś więcej, niż tylko to, w jaki sposób się wypowiadam. Moje seplenienie i niewyraźna mowa w ogóle im nie przeszkadzają. I jestem tego pewna, bo przez chwilę mogliby udawać, ale nie przez tyle lat. Widzę więc, że da się z tym jakoś żyć, ale chłopaka nigdy nie miałam...

Zagłosuj

Czy narobię córce problemów, nadając jej podwójne nazwisko? Aga

Jestem w związku, jak to niektórzy mówią, niesakramentalnym. Nawet nie urzędowym, bo żyję od wielu lat z najukochańszym facetem, który według prawa jest moim konkubentem. Tragicznie to brzmi. Już chyba wolę głupie określenie typu „partner”. Jakoś się wszyscy do tego przyzwyczaili, w tym my, i na razie ślubu na horyzoncie nie widać. Jak już coś takiego organizować, to z klasą, a na razie mamy ważniejsze i kosztowniejsze sprawy na głowie. Mniejsza o to. Spodziewamy się naszego pierwszego dziecka. Córka przyjdzie na świat w najbliższych tygodniach. Powoli urządzamy dla niej pokój, mam już wyprawkę, wybrałam szpital itd. Byłabym już zupełnie spokojna, gdyby nie to, co powiedziała mi mama. Dla mnie oczywiste było, że córka dostanie nazwisko po tacie, ale ona radzi mi z tym uważać. Tyle lat w związku, żadnych kryzysów, a jej się dalej wydaje, że jak nie mamy papierka, to możemy się rozstać z dnia na dzień. Pomijając miłość, bo bardzo się kochamy, nas łączy o wiele więcej, niż jakaś przysięga przed księdzem albo urzędnikiem. Mamy wspólną przeszłość i widzimy się razem w przyszłości. Mnie się wydawało, że lepiej zrobić tak z nazwiskiem, bo jak wreszcie dojdzie do ślubu, to nie będzie trzeba nic zmieniać.

Zagłosuj

Czy wytknąć koleżance koszmarny gust? Robi z siebie pośmiewisko. Asia

Karola (żeby nie było – imię zmieniam) to moja dobra kumpela jeszcze od czasów podstawówki. Do gimnazjum byłyśmy jak papużki nierozłączki, ale w liceum trochę poluzowały nam się kontakty, bo poszłyśmy do różnych szkół. W tym roku znowu się spotkałyśmy, bo studiujemy na tym samym wydziale. Co prawda dwa różne kierunki, ale okazji do przypadkowego wpadania na siebie nie brakuje. Bardzo lubię Karolę, to fajna i inteligentna dziewczyna, taki typ poczciwca. Zawsze pomoże, pożyczy notatki, w środku nocy jechałaby z drugiego końca miasta, żeby cię uratować. Ogólnie niby wszyscy ją lubią, ale wiem, ze jest to podszyte cwaniactwem. Karola ma zawsze perfekcyjne notatki i kserówki z wykładów, więc jej koleżanki z roku są pierwsze, by się do niej pouśmiechać. Wiadomo, że kto jak kto, ale Karola nikomu nie odmówi. Szkoda tylko, że za plecami obgadują ją jak mogą. Rzeczywiście, ona totalnie nie zna się na modzie. A najgorsze jest to, że wydaje jej się, że ma o tym jakieś pojęcie. 

Zagłosuj

Chciałam pomagać niepełnosprawnym, ale nie daję rady. Rzucić studia? Ewelina

Zawsze uważałam się za osobę wrażliwą na ludzkie cierpienie, a przy tym bardzo empatyczną. Rozczulałam się na widok chorych dzieci, upośledzonych, starszych. Gdybym mogła, to przytuliłabym każdego skrzywdzonego człowieka. Tak było do tej pory. Poszłam na studia, które od zawsze wydawały mi się czymś idealnym dla mnie. Moja specjalność to asystent osoby niepełnosprawnej, głównie intelektualnie. I takie też wybrałam praktyki. Jestem na nich od niedawna i szczerze mówiąc, mam tego dosyć. Przyjęto mnie do ośrodka dziennej opieki dla osób upośledzonych. Mam styczność z dorosłymi osobami, które chorują na zespół Downa oraz wszelkie inne zaburzenia tego typu. Zachowują się jak duże dzieci. Rozmawia się z nimi jak z 4-letnim maluchem, a jedyne zajęcia, jakie mogę im zaproponować to malowanie albo granie na instrumentach. Wszystko to wychodzi im bardzo nieporadnie. Niby wiedziałam, co mnie czeka, ale teraz zrozumiałam, że nie dam rady.

Zagłosuj

Czy wstydzisz się robić zakupy w dyskontach? Anonim, 27 l.

To nie jest problem, który spędza mi sen z powiek i ogólnie jakaś tragedia. Po prostu jestem ciekawa, bo ludzka psychika zawsze mnie fascynowała. Wiem, co ja myślę, ale czy inni mają tak samo? Chodzi o niepozorną czynność, jaką jest robienie zakupów. Strasznie tego nie lubię, bo jestem z natury oszczędna i wolę mieć pieniądze na koncie, niż je wydawać. A że milionerką nie jestem (nawet nie klasą średnią), to kupuję niemal wyłącznie w najtańszych dyskontach. Zazwyczaj produkty najgorszych marek. Budżet mam napięty, więc inaczej się nie da. Ale wiecie co? Głupio się z tym czuję. Można nawet powiedzieć, że mam na tym punkcie kompleks. Zazdroszczę koleżankom, które chodzą do delikatesów. Ja w sumie też mogę, ale od święta i większych zakupów tam nie zrobię. Różnice w cenach są ogromne. Tu mam margarynę za 2 zł, a tam za 6. Butelka wody 60 gr, a w lepszym sklepie 2 zł. Na co dzień odpada, bo razem dałoby to miesięcznie ogromną kwotę, którą zwyczajnie nie dysponuję. Szczerze mówiąc, to do niedawna wstydziłam się nawet trzymać w ręce reklamówkę z dyskontu. Dobrze, że kupiłam sobie taką wielokrotnego użytku, to przynajmniej ta obsesja mi minęła. Ale dalej czuję się w pewnym sensie gorsza. Takie dziadowanie nie jest w moim stylu, bo ja zdecydowanie wyżej mierzę. Ciekawa jestem, czy Wy też tak macie. Ale tak szczerze, bez oglądania się na to, czy to nienormalne albo żenujące. Czasami nasze emocje nie mają nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. Bo niby wiem, że tanie zakupy nie świadczą o tym, kim jestem, ale z drugiej strony - trochę mnie to dobija. Anonim

Zagłosuj

Czy takie imię dla dziecka pasuje do typowo polskiego nazwiska? Agnieszka

Zastanawiam się nad imieniem dla córki, a czasu zostało już naprawdę niewiele. Rodzę na dniach, bo zbliża się termin. Od początku wiedziałam, że nie chcę niczego oklepanego - Maja, Lena, Antonina czy inna Zofia to nie w moim stylu. Niby ładne, ale za bardzo popularne. Szukam czegoś bardziej wyjątkowego. Chcę, żeby imię kojarzyło się dobrze i było oryginalne. Problem w tym, że co nie wymyślę, to trochę gryzie mi się z nazwiskiem. Te polskie brzmią jakoś tak twardo. Moje też. Nie chcę go zdradzać, ale jest takie typowe i swojskie do bólu. A mój ostatni pomysł na imię dla dziecka to Nicolette. Tradycyjna Nikola mi się nie podoba, więc taka forma moim zdaniem lepsza. Tylko jak to się ma do drugiej części danych osobowych? Osobno super, a razem to jakaś dziwna mieszanka. Chociaż z drugiej strony - na co dzień używa się tylko imienia, a nazwisko to tylko gdzieś w dokumentach i oficjalnych sytuacjach. Weźmy np. nazwisko Grabowska, bo moje jest dość podobne. Nicolette Grabowska. Fajnie? Ładnie? Czy raczej śmiesznie? Bardzo zależy mi na Waszej opinii. Może macie też swoje propozycje? Tylko, żeby to imię nie było zbyt powszechne. Agnieszka

Zagłosuj

Panna młoda w białej spódniczce mini - TAK czy NIE? Joanna

Mamy ustalony termin ślubu na maj i wszyscy się dziwią, że jeszcze nie wszystko jest zapięte na ostatni guzik. Sala, wyżywienie, noclegi i inne podobne rzeczy są oczywiście zarezerwowane od dawna, ale dalej nie możemy się porozumieć, co powinnam na siebie założyć... Wiadomo, że białą suknię, ale jaką? Dostaję już szału od tego chodzenia po salonach i krawcowych. Nie potrafię się na nic zdecydować, bo wybór jest ogromny. A mnie się marzy coś prostego i przewiewnego. Takiego, żebym wyglądała elegancko, ale czuła się w tym swobodnie. Nie mam zamiaru przygotowywać drugiej kreacji na wesele, jak niektóre panny młode. Żadnych rusztowań, długich trenów i innych udziwnień. Wpadłam na genialny pomysł – biała, prosta sukienka z pięknego materiału i koronką na dekolcie, a do tego krótka. Nawet przed kolano. Mini. Nie widziałam czegoś takiego w sklepie, więc jeszcze zdążę uszyć, ale pojawiły się problemy.

Zagłosuj

Czy mój chłopak jest impotentem? Renata

Mam bardzo delikatny problem z którym nie umiem sobie poradzić. Spotykam się z chłopakiem starszym o 5 lat. Różnica nie jest wielka, to nadal młody facet. Nie wygląda na chorego, nigdy nie miał żadnych problemów. Aż tu nagle zaczęły się poważne kłopoty w sypialni. Mnie to zawstydza, on się zamyka w sobie i zaraz to wszystko się rozleci. Bardzo tego nie chcę, bo uważam, że ze wszystkim możemy sobie RAZEM poradzić! Do tej pory nie narzekałam na jego umiejętności w łóżku, a teraz zaczynamy się unikać. On nie chce się ośmieszać, a ja nie mam zamiaru psuć mu humoru. Prawda jest taka, że od kilku tygodni różnie z nim bywa. Czasami jest świetnie, a kiedy indziej on po prostu nie daje rady. Ciało odmawia posłuszeństwa i do niczego nie dochodzi. Jakbym się nie starała, to nic z tego. A skoro tak, to nie chodzi raczej o chorobę, bo inaczej nigdy by się nie udawało. Myślę, że to wina stresu i nadmiaru pracy. Facet nie może ukryć swojej słabości i to raczej normalne, ale chciałabym coś z tym zrobić. On nie chce na ten temat rozmawiać, a jeśli to się będzie powtarzało, to zupełnie przestanie w siebie wierzyć.

Zagłosuj

Czy obchodzisz Dzień Kobiet? Ja gardzę tym świętem. Dorota

8 marca to dla mnie strasznie sztuczne święto. Taka chwila normalności po tych wszystkich upokorzeniach, trudach i przykrych sytuacjach, jakie spotykają kobiety każdego dnia. Podkreślenie, że jesteśmy gatunkiem podludzi, których należy traktować dobrze tylko raz w roku. Z tego powodu nie obchodzę podobnych okazji. One pokazują, że na co dzień kobiety są pogardzane. A jeden kwiatek w roku tego nie zmieni. Mój ojciec i chłopak znają moje zdanie na ten temat, więc nie wygłupiają się z upominkami. Z innymi różnie bywa. Rok temu w pracy próbowano mi coś wręczyć, ale zrobiłam delikwentowi wykład i odpuścił. Czego chcę? Żeby każdy kolejny dzień był dla nas Dniem Kobiet. Chcę normalności, sprawiedliwości i równego traktowania. Być może brzmię jak radykalna feministka, ale czasem inaczej się nie da.  

Zagłosuj

Czy wyprowadzka od chłopaka musi oznaczać koniec związku? Marta

Piszę, ponieważ mam wielki dylemat dotyczący życiowych wyborów. Otóż chodzi o to, że jakiś czas temu (około rok temu) przeprowadziłam się z dość małego miasta do jednego z większych w Polsce w poszukiwaniu lepszego życia. Wcześniej skończyłam studia także z dala od rodzinnego domu. Kiedy poznałam mojego obecnego partnera, od samego początku wiedziałam że to jest to. Zakochaliśmy się w sobie i po jakimś czasie przeprowadziłam się do niego, tzn. do tego wielkiego miasta możliwości, gdzie mieszka Tomek (mój chłopak).  Niestety, wcale tak pięknie nie było już od początku, chodzi mi tu o sprawy ekonomiczne, bo w związku układa się dobrze, nawet bardzo dobrze. Od początku, gdy zamieszkałam w dużym mieście, ciężko było mi znaleźć pracę i pogodzić wszystkie te wydatki. Wiadomo, teraz musiałam o wszystko martwić się sama, a nie tak jak w domu, gdzie można liczyć na pomoc rodziców. Przez pewien czas pracowałam, oczywiście nie była to praca marzeń, tylko źródło utrzymania. Dzięki harowaniu jak wół po 12h dziennie na 3 zmiany udawało mi się jakoś utrzymać, choć z trudem. Teraz straciłam pracę i nie mogę znaleźć nic sensownego.

Zagłosuj

1 z 100

Dalej