Czy zostać samotną matką? Marta, 18 l.

Zrobiłam najgłupszą rzecz w życiu i jakoś muszę sobie z tym poradzić. Mam 18 lat, planowałam studia, karierę, nie wiadomo co, ale wyszło, jak wyszło. Chwila nieodpowiedzialności i stało się. Zaszłam w ciążę z chłopakiem, do którego zupełnie nic nie czuję. Nawet dobrze go nie znałam. Nie będę się z tego tłumaczyła, bo sama się za siebie wstydzę. Zachowałam się jak idiotka, ale nic z tym nie zrobię. Nie powiedziałam mu o tym. Wolałam wcześniej wiedzieć, kim tak naprawdę jest. Okazało się, że to zupełnie nieodpowiedzialny gnojek. Na pewno nie przyzna się do ojcostwa, a jak mu to udowodnię, to i tak nic sobie z tego nie zrobi. Ciągle łazi z jakimiś dziwnymi laskami, nie pracuje, nie uczy się. To kompletny nieudacznik. Szkoda, że się na to nabrałam.

Zagłosuj

Czy zerwać z nim przed Walentynkami? Sylwia

Dokładnie rok temu pierwszy raz powiedziałam mu, że go kocham. To były nasze pierwsze Walentynki, a spotykaliśmy się od 3 miesięcy. Dzisiaj trochę tego żałuję, ale naprawdę tak czułam. Myślałam, że nikogo lepszego nigdy nie będę miała. On mówił dokładnie to samo, ale z czasem zaczęło się psuć. On tego kompletnie nie widzi, ale mnie ten związek po prostu męczy. Robi mi się niedobrze, kiedy dzwoni, źle się czuję, kiedy chce się spotkać. Ale jeszcze w tym trwam. Dłużej już nie pociągnę... To wszystko jest tak napięte, że chciałabym mu powiedzieć to prosto z mostu. Najlepiej już teraz. Nie mam ochoty się widywać i udawać, że nie widzę poza nim świata. Właśnie, że widzę i to najlepszy moment, żeby się wycofać. Wiadomo, że zbliżają się Walentynki. Niby dzień jak co dzień, ale nie miałam odwagi do tej pory zerwać. Bałam się, że kiepsko zniesie, jeśli 14 lutego zostanie sam.

Zagłosuj

Koleżanki krytykują moje brwi. A Tobie się podobają? Marta

Nigdy nie lubiłam swoich brwi. Zawsze były bardzo rzadkie, rosły nierówno, do tego kolor jaśniejszy od włosów na głowie. Regulowałam je, próbowałam malować, ale z marnym skutkiem. Dopiero niedawno zdecydowałam się odwiedzić kosmetyczkę z prawdziwego zdarzenia i wyglądam zupełnie inaczej. Podobają mi się. Nie są zbyt cienkie, mają fajny kształt, grubość, kolor. Wycieniowane od strony nosa i ogólnie fajnie to wygląda. Ja się z nich cieszę, ale widziałam też, jak zareagowały moje koleżanki. "Kto ci to zrobił?” - to było pierwsze pytanie. A później cisza… Nie do końca wiem, o co chodzi. Jest aż tak źle? Zobaczcie…  

Zagłosuj

Czy wynająć limuzynę na studniówkę? Tata ma stary samochód... Ola

Szybkie pytanie, bo czasu coraz mniej, a trzeba się na coś zdecydować. W najbliższą sobotę czeka mnie studniówka. Bardzo chcę, żeby to był wyjątkowy dzień i noc też. Długo na to czekałam. Sukienkę mam, cudownego partnera też, ale pozostaje kwestia transportu. Autobusem się tam oczywiście nie wybieram. Ale teraz tak - tata proponuje, że nas podwiezie. Ma kilkuletniego opla, więc może trochę wstyd? Nie do końca wiem, co planują inni. To powinno być wielkie wejście, bo przed restauracją mają być barierki, czerwony dywan, oficjalne powitanie i w ogóle szał. Przynajmniej taka jest wersja na teraz. No i ja mam tam podjechać takim zwykłym samochodem? Zardzewiały grat to nie jest, ale jednak staruszek. Może lepiej zainwestować w limuzynę z szoferem? Tylko muszę się spieszyć, bo pewnie nie tylko ja wpadnę na ten pomysł.  

Zagłosuj

Chcę zrobić karierę przez łóżko. Dobrze to sobie wymyśliłam? G., 18 l.

Zawsze chciałam być modelką. Nie jestem taka głupia, że nic innego nie potrafię, ale chcę wykorzystać szansę. Dostałam urodę i nie chcę jej marnować. Podobnie myśli moja mama, która bardzo mi pomaga. Płaci za wszystkie sesje zdjęciowe, chodziła ze mną do agencji modelek. Przez pierwszy rok niewiele się działo. Dostawałam pojedyncze zlecenia, prawie nic na tym nie zarobiłam. Zmieniłam agencję i nie dzieje się już zupełnie nic. Wszędzie słyszę, że mam potencjał, ale nic z tego nie wychodzi... Gdybym była beznadziejna, to nikt nie chciałby ze mną rozmawiać. A tak nie jest. Interesują się mną, wysyłają na kolejne zdjęcia. Poznałam już trochę ten biznes i wiem, że strasznie trudno się wybić. Mówi się, że modelki załatwiają sobie kontrakty d... I chyba coś w tym jest, bo im więcej plotek, tym lepiej im się powodzi. Wychodzi na to, że muszę się z kimś przespać, żeby było lepiej.

Zagłosuj

Czy mogę zabronić córce wyprowadzki? Ona ma tylko 23 lata... Monika

Dla większości z Was jestem już pewnie starszą panią, ale bardzo zależy mi na zdaniu dziewcząt w wieku mojej córki. Nigdy nie uważałam, że Was rozumiem. Dorastałam w zupełnie innych czasach, nie miałam aż tyle możliwości, więc co ja mogę wiedzieć... Teraz macie, co chcecie, możecie pracować, studiować na drugim końcu świata, brać ślub, żyć na kocią łapę. Wszystko wszystkim wypada. Ja nie miałam aż takiej swobody i pewnie dlatego jestem taka nieprzystosowana. Sprawa jest niby prosta – 23-latka chce się wyprowadzić z rodzinnego domu. Najprawdopodobniej z chłopakiem. Mnie się to raczej nie mieści w głowie, a powodów jest naprawdę sporo. Ona nigdy nie była jakoś bardzo zaradna i obawiam się, że to wcale się nie zmieni. Jedną nogą pewnie się wyprowadzi, ale wszystko co najgorsze i tak pozostanie na mojej głowie. Ona jest jeszcze bardzo nierozsądna i to ją raczej zgubi. Nie wspominając o życiu z chłopakiem przed ślubem, co reszta rodziny mi szybko wypomni...  

Zagłosuj

Czy jeśli nie ochrzczę dziecka, ono będzie miało do mnie w przyszłości pretensje? M.

Jestem ateistką i chyba wszyscy w rodzinie o tym wiedzą. W ogóle, u nas wierzących raczej nie ma. Jeśli już ktoś chodzi do kościoła to tylko na pokaz. Bo sąsiedzi patrzą, tak wypada, dziecko musi się pokazać księdzu i takie tam. Też tak czasami robię. Na przykład na pasterce byłam, ale tylko po to, żeby się ruszyć z domu i poczuć świąteczną atmosferę. Tak wygląda moje życie religijne i z chrztem dziecka też nie powinno być problemu. Zrobię to, bo tak wypada i korona mi z tego powodu nie spadnie. Chciałam to zrobić, ale jedna rozmowa z księdzem wyprowadziła mnie z równowagi i już tego nie chcę. On zaczął wypytywać, dlaczego tak rzadko mnie widuje w kościele, czy naprawdę będę dbała o wzrastanie dziecka w wierze, kogo wybiorę na chrzestnych. No i czy długo się staraliśmy, bo tyle się słyszy o in vitro... Powiedziałam wprost, że jeszcze się wstrzymam i jak będę w lepszym nastroju, to do niego wrócę. Nie zrobiłam tego.

Zagłosuj

Studniówka bez alkoholu. Czy przemycić w torebce butelkę wódki? Anonim, 19 l.

W najbliższy weekend mam studniówkę, ale dalej nie rozumiem jednej rzeczy – dlaczego na stołach nie będzie żadnego alkoholu? Z tego co wiem, to dyrekcja zabroniła nawet głupiego szampana. Gdzie oni żyją... Trudno sobie wyobrazić zabawę bez procentów. Nie mówię, że lubię się upić, ale kilka kieliszków nie zaszkodzi. Boję się, że będzie bardzo drętwo. A przynajmniej ja się będę tak czuła, jeśli nikt mnie nie poczęstuje. Dlatego wymyśliłam, że sama zadbam o trunki dla siebie i mojego partnera. W sumie, to mogłabym przecież kupić butelkę wódki i schować ją do torebki. Wątpię, żeby nauczyciele naprawdę się tym przejmowali. Pod stołem może się dziać wszystko, byle nie było żadnych zgonów. Słyszałam wiele historii na ten temat i chyba wszyscy tak robią. Ale już sama nie wiem... Jeszcze tego brakuje, żeby mnie ktoś przyłapał. Będę miała małą torebkę, a znając mojego pecha, to gdzieś to rozbiję.

Zagłosuj

Nie wiem, ile dać księdzu po kolędzie. Czy tyle wystarczy? Beata

Proszę o szybką radę, bo jutro mam w domu kolędę, a nie bardzo się orientuję w temacie. Do tej pory przyjmowałam księdza z rodzicami w ich domu, bo tam mieszkałam. Kilka tygodni temu przeprowadziłam się na swoje. Myślałam, żeby zignorować temat, ale jednak wolę mieć czyste sumienie. Ministranci już byli i potwierdziłam, że w nowym mieszkaniu przyjmę. Nie bardzo orientuję się w obowiązujących stawkach. Ludzie różne kwoty wkładają do koperty. Czytałam w Internecie i widzę, że może to być 10 zł, ale 500 też jest mile widziane. Nie chcę wyjść na głupka. Przyznam uczciwie, że kasy aktualnie mi brakuje i wolałabym dać jakieś drobne, niż potem przez tydzień nic nie jeść.  

Zagłosuj

Czy rozebrać się wreszcie przed chłopakiem? Ten widok może go zszokować... Magda

Chyba nie można sobie wyobrazić bardziej oklepanego kompleksu. Mam za małe piersi. Tak naprawdę, to prawie w ogóle ich nie mam. Chyba tylko dzięki sutkom wiem, gdzie powinny być. Jestem płaską dechą. Od zawsze jestem wyczulona na ten temat, ale ostatnio jest coraz gorzej. Próbowałam różnych push-upów, ale nie mają nawet co podnosić. W gimnazjum zaczęłam wypychać sobie stanik i robię tak do dzisiaj... Na WF-ie przebierałam się sama w toalecie, bo bałam się, że to wyjdzie. Na każdej przerwie sprawdzałam, czy mi się to nie rozlazło. Ciągły strach, że wszyscy się dowiedzą. Nie miałabym życia. Teraz mam jeszcze gorszy problem, bo jestem od jakiegoś czasu w związku i wreszcie przyjdzie czas na coś więcej. Raczej nie chciałby uprawiać seksu z dziewczyną w podkoszulce, pod którą kryje się wypchany stanik. A bez tego wyglądam przecież jak chłopak!

Zagłosuj

Czy wypada, żeby dziewczyna prosiła chłopaka o chodzenie? Joasia, 20 l.

Jestem nieśmiałą dziewczyną. Kiedyś nawet bardziej, można powiedzieć, że chorobliwie. Bałam się ludzi, nie wspominając o chłopakach. Nigdy nie miałam nawet sympatii, bo po prostu czułam lęk przed tym, że ktoś by mi się spodobał. Wiem, że to dziwne. Jakoś się to wreszcie ułożyło i od kilku miesięcy mam kogoś, kto bardzo mi się podoba. Mam wrażenie, że ja jemu też. Nawet się pocałowaliśmy, a dla mnie to nie jest byle co. Spotykamy się kilka razy w tygodniu, weekendy praktycznie spędzamy razem. Wychodzimy pospacerować na miasto, posiedzieć nad rzeką, zjeść coś. Albo on zabiera mnie do kina, na billard lub domówkę u znajomych. Występujemy jako para, bo w końcu jak chłopak jest z dziewczyną tyle czasu, to coś znaczy. Ale do tej pory nie usłyszałam od niego, że mnie kocha, że chce ze mną być, zależy mu na mnie. Nie mam doświadczenia, ale ja bym chciała usłyszeć, że teraz jesteśmy razem, że to związek, on jest moim chłopakiem.

Zagłosuj

Czy mogę stracić dziewictwo z chłopakiem, którego nie kocham? Aga, 19 l.

Naprawdę nie mam kim o tym pogadać, więc może Wy mi pomożecie... Mam 19 lat i jestem dziewicą. Dziwne, wiem. Ciągle słyszę, że dziewczyny tracą cnotę coraz wcześniej, nawet w wieku 15 lat, a ja czekam, czekam i nic. Nie mam chłopaka, więc nie mam co z tym zrobić. Niektórym może to się wydawać głupie, ale to dziewictwo mi ciąży. Koleżanki mają to za sobą (tak mówią), a ja jestem jedyna, która tego nie próbowała. Nie jestem tak znerwicowana, żeby się puścić z byle kim, ale mam kogoś takiego blisko... Przyjaźnię się z nim od dawna. On też raczej nie przebiera w dziewczynach, więc może by się nawet zgodził. Ja bym na tym skorzystała, on też. Nie rozmawialiśmy nigdy o seksie, ale on chyba też jeszcze z nikim nie spał. Ufam mu, więc dlaczego nie spróbować?

Zagłosuj

Czy obraziłabyś się, gdybyś dostała zaproszenie tylko na ślub (bez wesela)? Kasia

Biorę ślub w lutym (tak, wiem, dziwny termin) i to ostatni moment, żeby pozapraszać ludzi. Zebrało się ich całkiem sporo, ale gdybym miała możliwości finansowe, to byłoby ich jeszcze więcej. Ograniczyliśmy przyjęcie do 80-90 osób, żeby jakoś temu podołać. Nie dla wszystkich znajdzie się miejsce przy stole, ale to nie oznacza, że nie chcielibyśmy zobaczyć pozostałych w kościele. Nie za bardzo wiem, co się w takiej sytuacji robi. Nie przewidziałam tego. Wydawało mi się, że jeśli kogoś zapraszam to i na ślub, i na wesele. Tak się niestety nie da i jest przynajmniej 20-30 osób, których na pewno nie ugoszczę w restauracji, ale byłoby mi miło, gdyby towarzyszyli mi w czasie sakramentu. Jak mam ich zaprosić?

Zagłosuj

Czy jestem pasożytem? Zarabiam, ale rodzice płacą prawie za wszystko... Paulina

Mam 21 lat i studiuję zaocznie. Nie dostałam się na studia państwowe, więc trzeba było coś robić. Wybrałam sobie uczelnię i kierunek, który mnie interesuje, tyle że muszę za to wszystko płacić. Pierwszy rok był kiepski, bo czułam się jak pasożyt. Nie mogłam znaleźć żadnej stałej pracy i rodzice, nie dość, że mnie utrzymywali, to jeszcze płacili za szkołę. To się na szczęście zmieniło. Dalej z nimi mieszkam i o nic nie muszę się martwić, ale przynajmniej płacę za studia, wieczorne wyjścia, swój telefon i takie tam. Niczego więcej ode mnie nie chcieli, więc się nie narzucam. Staram się coś tam oszczędzić, unikam kupowania głupot, ale wiadomo jak jest... Ostatnio dostałam sporą podwyżkę i zarabiam już naprawdę dobrze. Mama wypytuje, ile zarabiam, ale jakoś nie bardzo chcę jej powiedzieć.

Zagłosuj

Studiuję i robię karierę, a on pracuje w... Czy to dobra partia dla mnie? Justyna

Błagam, nie zrozumcie mnie źle. Nie jestem jakaś sztywna i nieżyciowa, naprawdę mam dystans do siebie i do świata. Ale wiem też, co sobą reprezentuję i jakie życie mnie interesuje. Związku z byle kasjerem raczej nie planowałam, bo jestem ambitną dziewczyną. Kończę studia, już pracuję zawodowo, utrzymuję się, lubię sztukę. Nie jestem byle kim. Nie czuję się też lepsza od innych, ale po prostu inna. Interesuje mnie jakiś tam poziom, co do facetów mam wymagania i w głowie sobie układam, jak co powinno wyglądać. Skończyć studia, dalej pracować, zrobić karierę, kupić mieszkanie, znaleźć mężczyznę na poziomie, też po studiach i niezależnego, potem rodzina i tak dalej. Tylko na moich oczach to się wszystko psuje, bo jak jakaś nastolatka zakochałam się w nieodpowiednim człowieku. Może zakochanie to za dużo powiedziane, ale mam kogoś na oku. Robię wszystko, żeby się z nim zobaczyć, on chyba też to odwzajemnia. Tylko nie powinnam, bo to jest ktoś z zupełnie innej ligi.

Zagłosuj

Mam 25 lat i 12 partnerów na koncie. Czy to dużo? Iza

Dziewczyny - krótka piłka: Mój obecny chłopak zadał mi pytanie, z iloma facetami spałam. Oczywiście znam odpowiedź, choć jemu powiedziałam, że nie wiem - musiałabym policzyć. To już go trochę zaniepokoiło. Miałam nadzieję, że nie wróci do tematu, ale on nalega. Obiecałam, że kiedyś powiem. Prawda jest taka, że miałam wcześniej 12 kochanków. Nie wiem, czy to dużo czy mało, ale on na pewno uzna, że jestem puszczalska. Zastanawiam się, czy nie lepiej będzie skłamać i np. powiedzieć, że nie chciałam mu powiedzieć, bo miałam tylko jednego faceta i trochę się wstydziłam... Z nimi to nigdy nie wiadomo – nietkniętej się przestraszy, a zbyt doświadczonej pewnie nie będzie szanował.

Zagłosuj

Czy przyznać się do swojej orientacji przy świątecznym stole? Aga, 23 l.

Długo mi to zajęło, ale dobra. Spojrzałam w lustro, powiedziałam sobie wprost, że jestem lesbijką. Ulżyło mi bardzo, ale to nie koniec. Chciałabym się przyznać przed rodziną, najlepiej przed wszystkimi. Nie chcę żadnych niedomówień i podejrzeń. Nie chcę kłamać, że koleżanka, z którą mnie widzą, to koleżanka ze studiów. Nie chcę się tłumaczyć, dlaczego dalej nie mam chłopaka... Jestem pewna, że znowu będą się o to pytali w czasie świąt. W życzeniach zawsze ktoś wspomni, że powinnam już kogoś mieć. Do tej pory nie reagowałam, bo sama przed sobą próbowałam ukryć orientację. Teraz chcę to zmienić i zastanawiam się, czy nie zrobić tego za jednym zamachem. Wigilia, cała rodzina w jednym pokoju i po wszystkim – niech wiedzą i myślą sobie, co chcą.

Zagłosuj

Chcę się od niego wyprowadzić. Czy to musi oznaczać koniec związku? M.

Piszę, ponieważ mam wielki dylemat dotyczący życiowych wyborów. Otóż chodzi o to, że jakiś czas temu (około rok temu) przeprowadziłam się z dość małego miasta do jednego z większych w Polsce w poszukiwaniu lepszego życia. Wcześniej skończyłam studia także z dala od rodzinnego domu. Kiedy poznałam mojego obecnego partnera, od samego początku wiedziałam że to jest to. Zakochaliśmy się w sobie i po jakimś czasie przeprowadziłam się do niego, tzn. do tego wielkiego miasta możliwości, gdzie mieszka Tomek (mój chłopak).  Niestety, wcale tak pięknie nie było już od początku, chodzi mi tu o sprawy ekonomiczne, bo w związku układa się dobrze, nawet bardzo dobrze. Od początku, gdy zamieszkałam w dużym mieście, ciężko było mi znaleźć pracę i pogodzić wszystkie te wydatki. Wiadomo, teraz musiałam o wszystko martwić się sama, a nie tak jak w domu, gdzie można liczyć na pomoc rodziców. Przez pewien czas pracowałam, oczywiście nie była to praca marzeń, tylko źródło utrzymania. Dzięki harowaniu jak wół po 12h dziennie na 3 zmiany udawało mi się jakoś utrzymać, choć z trudem. Teraz straciłam pracę i nie mogę znaleźć nic sensownego.

Zagłosuj

Czy świąteczne prezenty muszą być drogie i markowe? Natalia

To chyba ostatni moment, żeby zacząć myśleć o prezentach świątecznych. Ja w tym roku nie będę raczej zbyt hojnym Mikołajem, bo trochę się ostatnio spłukałam i muszę szukać oszczędności. Mimo wszystko chciałabym każdemu z najbliższej rodziny coś dać. Tylko co, skoro za dużo wolnych pieniędzy nie mam? Nie wiem, jak u Was, ale u nas się przyjęło, że pod choinkę daje się raczej porządne rzeczy. Jak dostałam torebkę, to nie byle jaką, ale firmową ze skóry. Jak dałam mamie kosmetyki, to też porządnej marki. Teraz jestem trochę zakładnikiem takiego myślenia i boję się kompromitacji. Zastanawiam się, czy da się w ogóle na prezentach oszczędzić? Mam jakiś pomysł, ale nie chcę być posądzona o skąpstwo i dziadowanie.

Zagłosuj

Czy dać szansę chłopakowi z bardzo małymi stopami? Boję się, że... A., 24 l.

Mam dziwne pytanie, ale kto pyta, ten podobno nie błądzi. Kilkanaście dni temu poznałam chłopaka, który wydaje się całkiem miły. Widzieliśmy się od tego czasu kilka razy i można powiedzieć, że w weekend byliśmy na pierwszej prawdziwej randce. W sumie to podoba mi się coraz bardziej, ale do niczego jeszcze nie doszło. Zastanawiam się, czy w ogóle powinno. Nie chcę wyjść na głupią, ale dla mnie budowa faceta ma znaczenie. Mówię też o miejscu intymnym. Chłopak jest wysoki i zgrabny, ma normalne dłonie (palce średniej długości), ale przy tym bardzo malutkie stopy. Takie stópki bardziej. Skoro ja noszę 39, to on maksymalnie 37. Jak jakieś dziecko. Nie chciałam zwracać na to uwagi, ale jak tak siedzieliśmy obok siebie i patrzyłam pod nogi, to moje wystawały sporo, a jego prawie nie było widać. Niezbyt to dla mnie męskie i wiadomo, z czym to się może wiązać.

Zagłosuj

Dla mnie cesarka to nie poród, ale pójście na łatwiznę. Ty też tak myślisz? Malwina

Wiem, że to jest kwestia indywidualna. Wiem, że to nie moja sprawa. Wiem, że nie powinnam się wtrącać. Ale nie potrafię przestać o tym myśleć i uważam, że moja siostra popełnia ogromny, jeśli nie największy błąd w swoim życiu. Wszystko rozchodzi się o jej poród. Co z tego, że do rozwiązania zostały ponad 3 miesiące. Ona od pierwszego dnia, kiedy się dowiedziała, była przekonana, że zrobi tak i tak. Jeśli nikt jej nie powstrzyma, albo chociaż przekona, to na pewno tak to się skończy. Ona uważa, że nie ma sensu się przemęczać i cierpieć, skoro lekarze za pieniądze załatwią sprawę za nią. Dziecko się rozwinie, przyjdzie na nie pora i wtedy jedno cięcie, dziecko jest na świecie i po kłopocie. Nie wiem jak można podchodzić w ten sposób do tak ważnego tematu. Ona sobie kupi ulgę, a moim zdaniem zrobi błąd. Uprzedzam wszelkie pytania – nie mam dzieci, nigdy nie byłam w ciąży, ale mam swoje zdanie.

Zagłosuj

Ciągle mu odmawiałam, więc znalazł inny sposób na rozładowanie napięcia. Czy to zdrada? Kasia

Jestem w sześcioletnim związku. Kocham mojego mężczyznę, on mnie też. Układało nam się dobrze zawsze... Przynajmniej ja tak myślałam. Niedawno zamieszkaliśmy razem, to już ponad pół roku temu. Nie mamy jeszcze ślubu. Tak jak wspomniałam, wydawało mi się, że jest dobrze. Starałam się mu uprzyjemniać wieczory - jakiś strój czy miłe słowa. W ciągu dnia jestem zabiegana, może przez to rozdrażniona. Pracę mam w domu, do tego nakładają się obowiązki - pranie, sprzątanie, gotowanie, normalne czynności, ale w połączeniu z pracą czasem jestem rozdrażniona.  Ostatnio miewam humorki – marudzę, ciągle mi coś nie pasuje, sporo myślę, widzę siebie negatywnie. Ale nie o tym chciałam wspomnieć. Kilka miesięcy temu przyłapałam mojego faceta na oglądaniu filmów porno - ok, zdarza się. Niby nic, ale mnie to strasznie zabolało, obiecał że więcej tego nie zrobi. Gdy tylko siedział na komputerze, moja wyobraźnia działała na swój sposób. Dziś, gdy pracowałam,  usłyszałam jak chrapie w sypialni, poszłam zerknąć i miał laptopa na kolanach...

Zagłosuj

Mąż przyjmujący nazwisko żony. Czy to normalne? Magdalena, 29 l.

Szukałam czegoś na ten temat, ale nie znalazłam. Jak czytelniczki mają problem, to raczej chodzi o zmianę swojego nazwiska. Nie dziwię się, bo od nas się tego wymaga. Albo w ogóle zmienić na nazwisko męża, albo mieć podwójne. U mnie to wygląda zupełnie inaczej i nie bardzo wiem, co z tym zrobić. Prawda jest taka, że mój narzeczony ma nazwisko... Hmm, nietypowe i raczej nie chciałabym go nosić. Nie mówiłam mu, o co chodzi, ale uparłam się, że zostaję przy swoim. Nie było problemu, dopóki on nie wymyślił, że w takim razie on przyjmie moje. Dla mnie to nie jest raczej normalne, bo nie znam żadnej takiej pary. Zastanawiam się, skąd mu się to w ogóle wzięło.

Zagłosuj

Czy lubicie chłopaków z długimi włosami? Gabi, 23 l.

Mam nadzieję, że nikt mnie nie wyśmieje, ale spróbujcie zrozumieć. Gdybyście uwielbiały blondynów, a Wasz chłopak postanowił się przefarbować na rudo, albo nie znosicie zarostu, a on zapuściłby brodę św. Mikołaja, to też byście tak zareagowały. Jak się zakochujemy to w całym chłopaku, razem z jego wyglądem. Charakter jest najważniejszy, ale nie udawajmy, że reszta się nie liczy. Wiem, że czasami może się sporo zmienić przez lata, ale to co innego. Kiedy go poznałam to był moim ideałem. Teraz chce to zepsuć, bo sobie wymyślił inny styl. Zawsze miał bardzo krótkie włosy, ale to mu pasuje. Po fryzjerze miał nawet tej samej długości zarost na twarzy, co włosy na głowie. Potem trochę odrastały, ale nigdy nie za dużo. Ma kształtną głowę, jest męski, więc po co mu więcej. Trochę się zdziwiłam, kiedy ostatnio bardzo zarósł, ale w najgorszych snach nie podejrzewałam, że chodzi mu o coś takiego. On chce zapuścić włosy, a ja tego nie zniosę.  

Zagłosuj

Czy on właśnie zerwał ze mną SMS-em?! Marta

Wszystko się wydarzyło 2 dni temu, ale ja do teraz nie wiem co jest grane. Mam swoją godność i nie będę się narzucała. Jak ktoś mnie traktuje w ten sposób, to niech się goni. Jak co wieczór pisałam ze swoim chłopakiem. Potrafimy wymienić po kilkadziesiąt SMS-ów przed snem, piszemy sobie o wszystkim. Jakoś tak się stało, że ja nie zrozumiałam jego, on mnie i doszło do kłótni. Oczywiście też tekstowej. Zaczęły się zarzuty i wreszcie na niczym nie stanęło. Ostatnia jego wiadomość jest dziwna, dlatego nawet nie odpisałam. Od tego czasu cisza. On się nie odzywa, a ja nie mam zamiaru się prosić. Może on ze mną zerwał, a ja tego nie wyłapałam? Jak się tak zastanowić, to mógł mieć to na myśli. Tylko nie mam pojęcia dlaczego mielibyśmy się rozstać, skoro nic wielkiego się nie stało. Pomożecie mi to zinterpretować?

Zagłosuj

Czy to normalne, że zarabiam tyle w moim wieku? Aleksandra, 25 l.

Od kilku miesięcy namawiam chłopaka na wspólne zamieszkanie. Na razie bezskutecznie. Może i by chciał, ale twierdzi, że nie mamy takich możliwości. On na umowie zlecenie, jakieś marne 2000 zł, ja niby na etacie, ale też coś koło tego... Jego zdaniem nie ma sensu się tak męczyć i zamieszkamy razem dopiero wtedy, jak będziemy mogli wynająć coś dużego i ładnego, no i pozwolić sobie przy okazji na całą resztę. Tylko prawda jest taka, że już nas na to stać. Nie wiem za bardzo skąd to się wzięło, ale nigdy nie powiedziałam mu, ile tak naprawdę zarabiam. Nie padła konkretna kwota. Jak on narzekał, że dostaje za mało, to tylko mu przytakiwałam i tłumaczyłam, że takie czasy... Trzeba się cieszyć z tego, co jest... Podświadomie bałam mu się powiedzieć prawdę, żeby nie poczuł się ode mnie gorszy. 2 tysiące to ja zarabiałam, ale jakieś 3 lata temu, kiedy dopiero zaczynałam tam pracować. Dzisiaj to sporo więcej.

Zagłosuj

Czy mam szansę u nauczyciela? Zakochałam się w wychowawcy... Zuzanna, 18 l.

Może jestem dziwna, lubię chodzić do szkoły. Nie chodzi o to, że tak bardzo lubię się uczyć, albo mam takich fajnych ludzi w klasie. Uczę się przeciętnie, a klasa nie jest jakaś super. Chodzi o naszego wychowawcę, w którym się zakochałam. Wiem, że tak nie wypada i może nic z tego nie wyjść, ale kiedy go widzę... Mogę patrzeć na niego godzinami. Do tego jest taki mądry... Idealny mężczyzna. Szkoda, że jestem od niego młodsza. Ale wcale nie tak bardzo, bo on ma niewiele ponad 30 lat, a ja jestem już w liceum. Wiem, że małolaty kochają się w nauczycielach, ale o czym mowa... One mają po kilka lat, oni ponad 40. Tak to sobie można „kochać”. Ja czuję, że miałabym u niego jakieś szanse. Różnica wieku nie jest tak duża. Na dodatek wydaje mi się, że ja też wpadłam mu w oko. W wyjątkowy sposób się do mnie uśmiecha i robi różne gesty. Chciałabym się odważyć i powiedzieć mu całą prawdę. Nie ma jeszcze żony...  

Zagłosuj

Czy zaczekać z zerwaniem do studniówki? Mam go dość, ale nie chcę iść sama! A., 18 l.

Dopiero zaczynał się nowy rok szkolny, a tu już grudzień... Zaczęłam myśleć o studniówce, która czeka mnie w styczniu. Na szczęście ustalili już miejsce, które nawet mi odpowiada, więc jest dobrze. Myślałam, że moim największym problemem będzie odpowiednia sukienka i fryzura, ale jest coś gorszego. Pomiędzy mną, a moim chłopakiem zaczęło się trochę psuć. Idealny moment. Nawet nie chodzi o to, że on mnie zdradza, albo ma humory. Wręcz przeciwnie – dalej twierdzi, że mnie kocha i bardzo się stara, ale ja zrozumiałam, że to chyba nie jest facet dla mnie. Zaczęło mnie męczyć jego towarzystwo. Jest tak przewidywalny, że czasami jest mi aż niedobrze. Myślałam nawet, żeby się rozstać, ale co, jeśli zostanę sama na studniówkę?  

Zagłosuj

Mam 5 z angielskiego, a nie umiem się dogadać w tym języku. Wy też tak macie? Sara, 17 l.

Skoro mam okazję, to chciałabym się dowiedzieć, jak to jest w innych miastach. Sama pochodzę z małej miejscowości, gdzie chodziłam do podstawówki i gimnazjum. Do liceum poszłam do nieco większej, ale to dalej prowincja. Nie mam porównania z nauką w Warszawie albo Krakowie, chociaż podejrzewam, że to zupełnie co innego... Mój problem polega na tym, że od ponad 10 lat uczę się angielskiego i niewiele potrafię. Ostatnio spotkałam obcokrajowca i nie umiałam się z nim dogadać! Coś tam rozumiem, bo zawsze uczyłam się sumiennie słówek, ale jeśli muszę coś powiedzieć, to głupieję. Mam wrażenie, że w ogóle nas tego nie uczyli. Wszystko na pamięć, a tworzenia sensownych zdań to już wcale. Czuję, że straciłam połowę życia na naukę języka, którego nadal nie potrafię. Jestem pewna, że gdybym uczyła się tyle czasu na kursie, to dzisiaj pracowałabym nad idealnym akcentem, a nie układaniem zdań...

Zagłosuj

Czy schudnąć przed ślubem, żeby zadowolić narzeczonego? Anonim

Marzeniem Jarka zawsze była supermodelka, dziewczyna z wybiegu Victoria`s Secret. Zawsze wzdychał na ich widok w tv, gazecie albo nawet wysyłał mi linki do filmów z pokazów. Pisał `kochanie, a jak ona Ci się podoba?`. Na początku mi to nie przeszkadzało, jestem tolerancyjna, ale ostatnio chyba trochę przegiął. Zaręczyliśmy się kilka miesięcy temu, a termin ślubu został ustalony na czerwiec 2018 roku... Za nieco ponad pół roku mamy powiedzieć sobie sakramentalne TAK. Nie mogę się doczekać, ale moją ekscytację burzy jedna sprawa.

Zagłosuj

Czy znaleźć sobie kogoś na boku, żeby wytrzymać rozłąkę z chłopakiem? K., 22 l.

Zacznę od tego, że mam 22 lata, mój partner 26, razem jesteśmy już kilka lat. Układało nam się dobrze, mimo tego, że przez 2 lata mieszkaliśmy 100 km od siebie. Widzieliśmy się co weekend, później jak przez rok jeździł na busach, też często się z nim widywałam. Pół roku pomieszkiwaliśmy razem w pokoju, który wynajmowałam podczas studiów. Niestety, równe 3 miesiące temu postanowił wyjechać za granicę, gdyż nie mógł tutaj znaleźć pracy, która byłaby dobrze płatna i nie na czarno. Gadaliśmy długo na ten temat, ja oczywiście nie chciałam aby jechał, chciałam go zatrzymać, on jednak mówił że tam zarobi, odłoży i wróci. Że to nie koniec świata, że są samoloty, autobusy, skype itd.  Ale teraz po 3 miesiącach, nie odwiedziliśmy się ani razu, a do marca się to nie zmieni. On w ten wyjazd włożył swoje oszczędności, tam na razie nie dostanie urlopu, zresztą życie tam okazało się droższe niż myślał. Ja też go nie odwiedzę, nie mam czasu, praca na pół etatu, dojazdy na studia zaoczne ponad 150 km co drugi weekend, z kasą też krucho, bilety w tym okresie są drogie, tańsze znalazłam w lutym, ale wówczas mam sesję! 

Zagłosuj

Czy zafarbować włosy 5-letniej córce? Chcę jej ułatwić życie... Ilona

Mam nadzieję, że nie zrozumiecie mnie źle. Kocham swoje dzieci z całego serca i akceptuję je bez żadnego „ale”. Po prostu pomyślałam, że mogę ułatwić swojej córce życie. Wszyscy wiemy, jak ludzie traktują rudych. Że niby fałszywi, wredni i ogólnie brzydcy. Nie rozumiem zupełnie skąd to się wzięło. Ona jest bardzo pogodna, nie stroi fochów i nigdy mnie nie oszukała. Ma 5 lat, ale już wiem, że wyrośnie z niej wspaniała dziewczyna, a później kobieta. Na razie inne dzieci nie wytykają jej palcami, ale różnie może być. Spodziewam się raczej najgorszego. Reakcji innych nie zmienię, ale na kolor jej włosów mam przecież wpływ...  

Zagłosuj

1 z 99

Dalej